150 gatunków błota, 150 rodzajów bólu. Moja Łemkowyna Ultra-Trail 150

 

150 gatunków błota, 150 rodzajów bólu. Moja Łemkowyna Ultra-Trail 150


Opublikowane w sob., 01/11/2014 - 20:46

W labiryncie ludzie się zmieniają. Szukajcie skarbu, ale pamiętajcie, by nie zgubić siebie.

[z filmu "Harry Potter i Czara Ognia"]

Czwartek 23 września po południu. Jedziemy gierkówką, Michał za kółkiem, udało się wreszcie wyjechać z zakorkowanej Częstochowy. No to panowie, freestyle! - rzuca Asia z tylnego siedzenia, kiedy podkład muzyczny idealnie pasuje do rymowania. Już po chwili z Michałem przerzucamy się zwrotkami. Rymy wychodzą może niezbyt wysmakowane, ale świetnie oddające nasz bojowy nastrój.

Lecimy sto pięćdziesiąt
Nie wiemy co to jest
Lecz wszyscy michę cieszą
Bo nikt z nas nie jest leszcz
Niestraszne nam mokre buty
Ani obtarte suty
Dawaj dawaj, c*pko c*pko
Leć do mety dalej szybko
Noga boli, d*pa zbita
Napier***aj, pełna p*ta!

Dokładnie tak, nikt z naszej trójki jeszcze nie wie, jak smakuje dystans 150 km. Najdłuższe, co zrobiliśmy, to krynicki festiwalowy Bieg 7 Dolin. Wers zaczynający się od "dawaj dawaj" to słynny już tekst mojego belgijskiego przyjaciela Stefa przez telefon, kiedy zbiegałem do Szczyrku na ostatnim BUT-cie. Chciał dobrze, próbował tylko wymówić "szybko"...

Podkład muzyczny się zmienia, a na wyświetlaczu odtwarzacza pojawia się nazwa pliku:

Ścieżka 6.wma. Czy tylko ja w przedstartowej głupawce widzę "G" zamiast szóstki? Już niedługo się okaże, że wykrakałem...

* * * * *

Piątek 24 września. Za oknem lekko poniżej zera, na szczytach świerków widać szadź. Wczoraj wieczorem dołączył do nas jeszcze Paweł z Warszawy. Jemy, gadamy, śpimy, dalej ładujemy energetyczne żarcie, znowu się wydurniamy, Asia dziarga sobie na ręku rozpiskę czasów, idziemy na odprawę, przechodzimy drobiazgową kontrolę wyposażenia, spotykamy więcej znajomych, jeszcze próbujemy drzemać... Ludzie co chwilę piszą słowa wsparcia, dzwoni Stef. Dawaj dawaj... - powtarza swoje. Michał słyszy na łóżku obok. Sam jesteś... - odgryza się, a ja tłumaczę przez telefon. Pogadamy jutro wieczorem! - odpala mistrz ciętej riposty Stef.

* * * * *

Sobota 25 września po północy. Tam w dół, przez las! - woła nasz towarzysz ze zgranym na GPSa śladem trasy. Przed chwilą zdaliśmy sobie sprawę, że zbiegliśmy z Huzarów żółtym szlakiem, zamiast czerwonym. Wiem gdzie jesteśmy, po to mam dobrą laminowaną mapę, przyda mi się jeszcze nie raz. Rzeczywiście po chwili wypadamy z powrotem na właściwą trasę. Strata pewnie jest minimalna, kolega wyciągnął nas z d...

O północy 150 napieraczy wystartowało z krynickiego deptaka, by śmiałym atakiem zdobyć Komańczę - tak można najkrócej opowiedzieć to, co ma się dziś wydarzyć. Jednemu z nich może być deczko trudniej wykonać to zadanie, bo właśnie zgubił rękawice. Gdzieś przed Mochnaczką zatknąłem je za pasek piersiowy plecaka, by po jakimś czasie zauważyć, że wybrały wolność. Po kilometrze szosą wolontariusz kieruje nas w prawo na następne wzgórze. To jedyny odcinek, gdzie oznaczenia taśmami pozostawiają trochę do życzenia, później będą już bez zarzutu.

Nie wiem, gdzie to się zaczęło. Może już na zbiegu z Huzarów, a może dopiero za Mochnaczką. Ostrzegali nas, że jest tego dużo. No ale zwykle jest, ostatnio na BUT-cie było, no i co z tego, przeżyło się. Teraz też przez jakiś czas było w normie. Długo wszyscy się czaili, starali się tego uniknąć. W końcu zdali sobie sprawę, że trzeba się z tym stopić, zjednoczyć w mistyczną, trasncendentną całość, a wtedy będzie szansa, że jakoś z tego wyjdziemy.

Jeszcze trochę czasu upłynie, zanim to wgryzie się nam w umysł i duszę. Na razie przyczepia się tylko do butów.

Gdzieś przed Izbami trafiamy na potok, a właściwie całkiem szeroką rzeczkę. Grupka rozkminia przejście, ja i dwóch innych desperatów od razu lecimy na dzika przez wodę prawie sięgającą kolan. Pół godziny później ktoś nas dogoni i powie, że nikt nie znalazł przejścia suchą nogą. Takich rzeczek zapamiętałem kilka, inni mówili o kilkunastu. Co za różnica, autopilot rejestruje tylko rzeczy najistotniejsze.

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce