Półmaraton w Rzymie okiem (nie) biegacza
Opublikowane w czw., 31/03/2016 - 13:08
Początek trasy do blisko 3 km było wąskie, ale poza tym cała trasa była szeroka, a od pierwszego z trzech „rest pointów” szeregi się przerzedziły. Pierwszy rest point (5,6 km), to zwykła, bardzo zimna woda. Drugi (10,9 km) woda i żele energetyczne (których zabrakło - organizatorzy nie zapewnili odpowiedniej liczby do ilości zawodników ani dostawy). Trzeci (16,5 km) woda i ku mojemu zaskoczeniu pomarańcze, na których można było wywinąć niezłego orła, bo skórki leżały przez dobre sto metrów na środku trasy.
Dodatkowo na 14. kilometrze była strefa dodatkowa gdzie w „bezstratny” dla swojego wyniku sposób można było skorzystać z toalety.
Sama trasa była dość monotonna. W większości szeroka, sporo długich podbiegów, bez ciasnych zakrętów, z jedną pod koniec nagłą nawrotką. Momentami biegnąc długi podbieg można było odczuć lekką monotonię widząc tłum po horyzont, bo widoki mimo, że zapierające dech w piersi, to często podobno do siebie. Oczywiście mijając w drodze do Ostii pomniejsze miejscowości zdarzały się orkiestry, kibicujące rodziny, dopingujący rowerzyści.
Nawierzchnia poza brukowym początkiem praktycznie cała asfaltowa. Sama końcówka była tak przygotowana, by kończąc można było zobaczyć morze i przyznam, że widok był niesamowity. Po biegu dość sprawnie można było odebrać pakiet do regeneracji, wypić ciepłą herbatę, zjeść lody, skorzystać z masażu. Odbiór medalu też poszedł sprawnie.
Jedyne czego nie dopracowali organizatorzy to sposób w jaki wydostając się z miasteczka biegacza mogli przemieścić się nad morze, gdzie były prysznice i przebieralnie oraz restauracja, gdzie można było się posilić.Czekając w kolejkach na prysznic nie mogłem nie skorzystać z kąpieli w morzu, która zapewniła mi prawdziwą krioterapię.
Podsumowanie
Czy mimo kilku niedogodności organizacyjnych moim zdaniem warto? Czy zdecydowałbym się jeszcze raz wiedząc z czym wiąże się branie udziału w tym biegu? Myślę, że tak, ale po wielu rozmowach ze znajomymi bardziej doświadczonymi biegaczami wszystkim nie polecałbym tej imprezy.
Zatem jeśli zależy Ci na fantastycznej atmosferze, w pięknym, przepełnionym bogatą historią miejscu, a bieg jest tylko dla Ciebie miłym dodatkiem do urlopu, to jest to idealna impreza sportowa dla Ciebie. Jednak, jeśli szukasz miejsca, w którym zamierzasz walczyć nad złamaniem rekordu życiowego, to wydaje mi się, że znajdzie się wiele bliższych półmaratonów, gdzie będziesz mógł spełnić swoje cele jak na przykład PZU Półmaraton Warszawski, który już niebawem.
Michał Maliński
Strony
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5




