| Festiwal Biegów

Silesiaman Triathlon razy pięć. Także z połówką Ironmana!


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 19:55

W tym roku po raz pierwszy na Śląsku zostaną rozegrane zawody triathlonowe na dystansie połowy Ironmana. Wszystko za sprawą grupy Holistix, organizatorów Etixx Silesiaman Triathlon.

Polecamy również:


Podziel się:

Komfortowy bieg ultra? Tylko w Brennej


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 16:17

Polecamy również:


Podziel się:

To nie żart primaaprilisowy. Biegacz polskiego pochodzenia rekordzistą świata w maratonie!


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 15:40

Choć wielu w to nie uwierzy, mamy za oceanem biegacza, który może poszczyć się najlepszym czasem na dystansie 42,195 km. Co prawda nie chodzi o klasyczną rywalizację - tu nadal rekordzistą jest Dennis Kimetto. Michael Kapral jest za to najlepszym żonglerem wśród maratończyków.

Kapral mieszka w Kanadzie i ma polskie korzenie. Regularnie trenuje na ulicach Toronto, biegnąc i podrzucając trzy piłeczki. Osiągnął taką wprawę, że w 2007 roku ukończył maraton w Toronto z czasem 2:50.12. To wynik kapitalny, wręcz nieosiągalny dla większości biegaczy. A przecież Kapral podczas rywalizacji musiał być cały czas skoncentrowany. Mimo narastającego zmęczenia nie mógł sobie pozwolić na żaden nieuważny ruch.

- Uprawiam tę dyscyplinę od 10 lat. Na początku planowałem wystartować z piłeczkami tylko raz i w ten sposób zebrać pieniądze dla jednego ze szpitali – mówi 42-letni zawodni zawodnik. Wykręciłem jednak czas 3:07, który okazał się rekordem świata. Początkowo mi to wystarczało i chciałem na tym poprzestać, ale jeden gość, Zach Warren, poprawił mój wynik. Stwierdziłem, że tak tego nie zostawię. Potem przez jakiś czas na przemian biliśmy rekordy, ale od 2007 roku najlepszy czas należy do mnie - dodaje w rozmowie z portalem runnersworld.com.

Michael Kapral przyznaje, że początki nie należały do najłatwiejszych. - Nauczyłem się żonglować będąc dzieckiem, ale połączenie tego z bieganiem było trudne. Trenowałem rankami w parku, żeby nikt nie widział jak upuszczam piłeczki, a zdarzało się to bardzo często - wspomina.

Kapral mówi, że w tej odmianie biegania  najważniejsze jest siła rąk. - Na początku, już po 30 sekundach biegu ręce mi niemal odpadały. Na szczęście po zmianie techniki i dużej liczbie treningów nauczyłem się to robić poprawnie. Odkryłem, że joggling (tak nazywana jest ta dyscyplina sportu) może mnie wzmocnić jak żadna inna dyscyplina sportu. Z czasem uzależniłem się od tej konkurencji, odkrywając w niej niemal poezję - mówi rekordzista świata.

W jogglingu bieganie to podstawa, ale żonglowanie jest również kluczowe. Każdy błąd oznacza stratę czasu. - Bijąc rekord świata tylko dwa razy upuściłem piłeczkę. To nie dużo biorąc pod uwagę, że miałem około 32 tysiące podrzuceń - opowiada z dumą Kapral

Kanadyjczyk polskiego pochodzenia podkreśla, że nie zawsze biega z piłeczkami. - Powiedziałbym, że proporcje to 50 na 50. Uwielbiam startować tak jak mi się akurat podoba, choć kiedy trenuję, 75% czasu robię to z piłkami - dodaje zawodnik, któremu joggling przynosi konkretne profity. Wprawdzie ma stałą pracę w agencji rządowej zajmującej się ochroną zdrowia, ale dzięki pasji może znacząco powiększać budżet. Ostatnio wziął udział w reklamie sieci hoteli.

 

Polecamy również:


Podziel się:

Piotr Łobodziński: W bieganiu po schodach zdobyłem wszystko


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 14:06

Pierwsze w historii Mistrzostwa Świata w bieganiu po schodach przeszły do historii. Zawody rozegrane w katarskiej Dausze zgromadziły na starcie najlepszych towerrunnerów, a także m.in. biegaczy górskich z całego świata. Olbrzymi sukces odnieśli polscy reprezentanci, którzy wracają z dwoma medalami – złotym Piotra Łobodzińskiego i brązowym Dominiki Wiśniewskiej-Ulfik.

Emocje już opadły?

Dominika Wiśniewska-Ulfik: Emocje nadal mi towarzyszą, dostaję jeszcze bardzo miłe smsy i telefony z gratulacjami. Takie sukcesy dają dużego kopa na kolejne mocne treningi i starty. Czuję się zmotywowana do dalszej części sezonu.

Piotr Łobodziński: Powoli opadają, ale ciągle dostaję maile i telefony z gratulacjami. Bez dwóch zdań, to mistrzostwo świata jest największym sukcesem w mojej dotychczasowej karierze sportowej. Jechałem do Kataru w roli jednego z kandydatów do zwycięstwa. Postawiłem sobie za cel zdobycie złota i sam na sobie wywierałem taką presję, bo wiedziałem, że jestem w tym momencie bardzo mocny. Gdyby jakoś pechowo nie udało się wygrać, byłbym naprawdę niepocieszony. Wszystko ułożyło się jednak zgodnie z planem i moje przeczucia, że jestem obecnie najlepszy na świecie w tym sporcie, udało się potwierdzić złotym medalem. Przez 4 lata zdobyłem w bieganiu po schodach wszystko, co było do zdobycia: mistrzostwo świata, Europy i dwa Puchary Świata. Może czas już kończyć? (śmiech)

Z tym kończeniem może jednak nie ma się co śpieszyć. Piotrek, można Cię w ogóle teraz pokonać? Trzy biegi w ramach Towerrunning World Championships i trzy razy byłeś najszybszy. Wcześniej zwycięstwa w biegach na Rondo 1 i Wieżę Eiffla.  Czujesz oddech przeciwników na plecach?

P.Ł.: Rzeczywiście, bardzo udany początek roku w moim wykonaniu. Pokazałem tymi startami, że wyrastam zdecydowanie na numer jeden w tym sezonie. Oczywiście nie jest tak, że nikogo nie muszę się obawiać. To jest sport i będąc nawet najlepszym, można zaliczyć porażkę. Zawsze czuję respekt przed zawodnikami z Australii, szczególnie Markiem Bournem. W Dausze udało mi się wygrać z nim po raz pierwszy w życiu. Można powiedzieć, że od razu trzykrotnie w ciągu dwóch dni. W ten weekend byłem nie do pokonania, ale za miesiąc czy dwa, na kolejnych zawodach, każdy będzie starał się mnie dopaść, zgodnie z zasadą „bij mistrza”.

Dominika, do finałowego biegu w Katarze ruszałaś z czwartej pozycji. Wiadomo było, że złoto i srebro są raczej poza zasięgiem, ale brąz wydawał się realny. O czym myślałaś na linii startu?

D.W.-U.: W eliminacjach Zuzanna Krchova była bardzo mocna i zajmowała trzecią pozycję przed finałem. Pogodziłam się już trochę z 4. miejscem, ponieważ bardzo źle znosiłam wysoką temperaturę. Miałam poważne problemy z oddychaniem, niestety klatka schodowa nie była klimatyzowana. W pierwszym biegu czułam się fatalnie, po 6-tym piętrze miałam już dość. Na szczęście, w dniu finału poczułam się sobą i po kilku piętrach, kiedy znalazłam się na trzeciej pozycji, wiedziałam, że będę w stanie powalczyć, nawet jeśli ktoś mnie będzie doganiał.

Polecamy również:


Podziel się:

Kolej na II Bieg Wąskotorowy. A potem konkurs mody


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 13:40

Polecamy również:


Podziel się:

Bieg w Kasku


Informacje:

Sezon: 2014-2015

Opis wydarzenia:

Terminarz „Biegu w Kasku”:

Dziewczyny na Politechnikę. I to biegiem!


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 11:52

Polecamy również:


Podziel się:

Festiwal Biegów Alpejskich / Chaszczok


Informacje:

Sezon: 2015-2016

Klasyfikacja: Najlepszy Góral

Opis wydarzenia:

 

Mistrzostwa Polski Seniorów w Biegu Alpejskim / Finał Pucharu Polski Skyrunning

Etapowy Maraton Biegów Alpejskich, Zawoja 2015 (7biegów)

Dystans łącznie bez zbiegów: 35km

Przewyższenie: 5080m

Prima aprilis: Usain Bolt wystartuje w Orlen Warsaw Marathonie!


Opublikowane w śr., 01/04/2015 - 10:23

Polecamy również:


Podziel się:

Marek Grund: Tam gdzie historia pisana jest nogami


Opublikowane w wt., 31/03/2015 - 22:58

Polecamy również:


Podziel się:

Strony

kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce