| Festiwal Biegów

Puchar Europy NW i wielki finał w Polsce! [ZDJĘCIA]


Opublikowane w wt., 22/09/2015 - 09:51

Polecamy również:


Podziel się:

MŚ w biegach górskich: Juniorki blisko medalu


Opublikowane w wt., 22/09/2015 - 09:07

W sumie 293 zawodników z 32 krajów wystartowało w Mistrzostwach Świata w Biegach Górskich, które w miniony weekend odbyły się na wyspach brytyjskich, miejscowości Betws-y-Coed w północnej Walii, w północnej Walii.

Biegi odbywały się na 4,2 km pętli z 350-metrowym dobiegiem i 150-metrowym odcinkiem końcowym.

Relacja Andrzeja Puchacza, pełnomocnika PZLA ds. biegów górskich, opiekuna polskiej kadry na walijskie mistrzostwa

Najwyższy punkt trasy liczył 255 m n. p. m., a najniższy - 20 m, gdyż do morza było stąd zaledwie 33 km, a uczestnicy zakwaterowani byli w znanym kurorcie Llandudno, zaledwie kilkaset metrów od plaży.

Trasa składała się z ciężkiego podbiegu, płaskiego odcinka na wierzchołku góry oraz stromego zbiegu, który dla biegaczy górskich był jak autostrada, na której można rozwinąć jak największą szybkość bez zwracania uwagi na detale techniczne.

Juniorki

Jak zwykle rywalizacja rozpoczęła się od biegu juniorek. Miały one do pokonania trasę o długości 4,7 km z przewyższeniem +/-250 m. Najlepszą w tej rywalizacji okazała się debiutująca w tej rywalizacji, choć z licznymi tytułami mistrzyni kraju w różnych formach biegania Amerykanka Allie Ostarnder. Na dwóch następnych miejscach biegły Czeszki Mikaela Stranska, brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw świata i srebrna tegorocznych Mistrzostw Europy oraz Tereza Korvasova, czwarta zawodniczka tegorocznych ME, a poza tym chodziarka z licznymi sukcesami.

Niecały kilometr do meta Tereza pośliznęła się na błotnistym odcinku i upadła na tylną część ciała, co skwapliwie wykorzystała Francuzka Elsa Racasan, która zajęła 3. miejsce, a Korvasova musiała zadowolić się - po raz trzeci na międzynarodowej imprezie mistrzowskiej - miejscem czwartym.. Trudno się więc dziwić, że na mecie była niepocieszona.

Kolejność na mecie od 2. do 4. miejsca była więc taka sama jak w Mistrzostwach Europy. Bardzo dobrze w tej rywalizacji spisały się Polki. Magda Dias (WKS Flota Gdynia) rozpoczęła bardzo ostrożnie, z dalekiego miejsca dochodząc powoli na szczycie do miejsca 6. To miejsce zajmowała niemal do ostatnich metrów, kiedy do zabrakło sił, aby odeprzeć atak Włoszki Roberty Ciappini.

Dla Magdy pozostało więc miejsce 7., najlepsze jakie osiągnęła w swoich trzech startach w MŚ, najlepsze jakie zajęła polska juniorka od 2009 roku. Za plecami Magdy finiszowałą ubiegłoroczna Mistrzyni Europy na anglosaskiej trasie Brytyjka Georgia Malir.

Druga z naszych zawodniczek Łucja Wiktorowicz (Sport Team Opoczno) początkowo na zbiegu była 12., ale ostatecznie jednej z najmłodszych zawodniczek tej rywalizacji na ostatnich metrach też zabrakło trochę sił i zajęła 15. miejsce - najlepsze spośród rocznika 1999, najmłodszego w tych mistrzostwach.

Siostra Magdy – Julia Dias (UKS Zorza Gdynia), również 16-latka, ukończyła zmagania na 33. miejscu. Drużynowo zwyciężyły Czeszki, przed Brytyjkami. Bardzo rzadko spotykana sytuacja miała miejsce na dalszych miejscach - trzy ekipy miały po 20 punktów, a Polska punktów... 22. O medalu brązowym decydowały więc miejsca słabszej punktującej zawodniczki. Tym sposobem brąz przypadł Turcji, a Polskę od brązowego medalu dzieliły 2 punkty, jednocześnie pozostało zadowolić się „tylko” 6. miejscem, najlepszym od 2010 roku.

Polecamy również:


Podziel się:

D. Wiśniewska-Ulfik po MŚ: „Nie trafiłam z formą”


Opublikowane w wt., 22/09/2015 - 08:44

– To była trasa dla mnie, do szybkiego biegania. Z łagodnymi podbiegami i fajnymi zbiegami. Co z tego skoro nie trafiłam z formą... – ocenia Dominika Wiśniewska-Ulfik. Na 31. Mistrzostwach Świata w Biegach Górskich, rozegranych w miniony weekend w walijskim Betws-y-Coed nasza zawodniczka zajęła 22. miejsce.

Polecamy również:


Podziel się:

Kleszczów na Piątkę: Trzecia rekordowa odsłona [ZDJĘCIA]


Opublikowane w wt., 22/09/2015 - 08:38

Już po raz trzeci biegacze z całej Polski rywalizowali w biegu Kleszczów na Piątkę. W tegorocznej edycji padł rekord frekwencji, do mety dobiegło 319 biegaczy.

Polecamy również:


Podziel się:

Elita 37. PZU Maratonu Warszawskiego. Polscy faworyci - Kopeć i Trzaskalska


Opublikowane w wt., 22/09/2015 - 08:37

W niedzielę 27 września ruszy 37. PZU Maratonu Warszawski. Na starcie ponad 7 000 biegaczy, którzy zmierzą się z królewskim dystansem. Jednak szansę na wygraną ma tak naprawdę tylko kilkoro z nich. Typujemy.

Polecamy również:


Podziel się:

5-10-42,195. Magia cyfr Krynicy. „Forever”


Opublikowane w pon., 21/09/2015 - 15:08

Bo przecież Festiwal to 24 imprezy sportowe w różnych formułach, zarówno dla dorosłych i tych najmłodszych, które rozgrywają się w pięknej scenerii Beskidu Sądeckiego w ciągu trzech dni o każdej porze dnia i nocy. Niektóre biegi kończą się około północy, podczas gdy inne rozpoczynają już o 3 nad ranem (lub nocy jak kto woli). Cały czas ma się wrażenie, że ktoś przekracza linę mety. Tutaj każdy może spróbować swoich sił – sprinter, sympatyk biegów ulicznych na każdym praktycznie dystansie i o każdej porze. Ale także i wytrawny ultras może spróbować swoich sił i zmierzyć się z malowniczą i wymagającą trasą Biegu 7 Dolin.

Relacja Rafała Ławskiego, Ambasadora Festiwalu Biegów

Zazwyczaj standardową strategię startów w danym sezonie planowałem w miarę bezpiecznie – początek sezonu to biegi krótsze i szybsze, a następnie wydłużanie dystansu lub starty w imprezach triathlonowych. Rok 2015 taki właśnie dla mnie był. Spróbowałem czegoś nowego – skrócenie czasu treningowego w tygodniu, ale skupiając się na większym wysiłku i częściej wychodząc ze strefy komfortu podczas realizowania danej jednostki treningowej. Na dodatek konieczne było jeszcze poprawienie siły i techniki jazdy na rowerze po to by po kilku sezonach w końcu złamać 6-tkę w triathlonie na dystansie half-Ironman.

Wszystko poszło zgodnie z planem, i w Gdyni wyszło niecno ponad 5 i pół godziny. Jednak po tej imprezie nadal czułem lekki niedosyt jeśli chodzi o życiówki. Dokonałem więc krótkiej analizy moich możliwości stwierdziłem, że może dystans 10 km będzie w zasięgu. Bowiem w biegu na tym właśnie dystansie w Swarzędzu na początku sezonu udało mi się złamać 40-tkę. Biorąc pod uwagę profil trasy i wybieganie w sezonie warto było po kilku miesiącach trochę jeszcze podbić ten wynik. Wybór dla mnie jest oczywisty – tu pasuje wyłącznie „Życiowa Dziesiątka”.

Wymarzony profil trasy, przyjazne temperatury wrześniowe, przystępna pora dnia, no i ta atmosfera, która zawsze w Krynicy jest gwarantem dobrej zabawy nie tylko dla biegaczy, ale ze względu na dodatkowe atrakcje także dla osób towarzyszących. Ze względów logistycznych przyjazd do Krynicy planuję zawsze jako minimum trzydniowy. A że będą na miejscu, nie wypada tylko chodzić po knajpkach i pubach, ponieważ wszyscy dookoła biegają, to zdecydowałem się na wypełnienie każdego dnia jednym biegiem. I tak piątek był dniem rozruchowym – na rozgrzewkę...

Nocna Piątka

Ponieważ było to 12 godzin przed planowanym startem docelowym i zarazem tuż po blisko 8-godzinnej przeprawie z Poznania, start był więc bardzo asekuracyjny. Jak się okazało zaprocentowało to w moim biegu głównym.

Życiowa Dziesiątka

... to mocna marka spośród wszystkich krynickich imprez sportowych. Dystans 10 km choć z pozoru dość krótki, może się jednak okazać bardzo wymagający. Nawet przy takich sprzyjających warunkach jakie oferuje trasa Krynica - Muszyna w przedsionku jesiennych temperatur. Bo przecież każdy początkujący traktuje ten dystans bardzo ambicjonalnie i łatwo opuszcza strefę komfortu, daje się ponieść, aż płuca dają o sobie znać. Zaś dla długodystansowców to okazja by sprawdzić się w drugim lub bardziej w trzecim zakresie oraz oswoić głowę, nogi i płuca z tempem znacznie powyżej tego maratońskiego.

Tak też pierwsze 5 km niemalże prowokuje do wydłużenia kroku i biegu „w trupa” aż do momentu kiedy trasa nagle staje się płaska i wydaje zarazem znacznie trudniejsza na drugim odcinku. Ponieważ był to mój pierwszy start w „Życiowej Dziesiątce”, trochę dałem się ponieść i złapałem ciężki oddech jeszcze przed czwartym kilometrem. Lecz z drugiej strony była to moja prawie trzydziesta impreza na tym dystansie, więc doświadczenie podpowiadało, że to tylko głowa protestuje, gdyż jeszcze takim tempem nie biegałem. Trzeba było więc utrzymać tempo i podążać do mety bo wynik może okazać się całkiem obiecujący.

Od 8. kilometra udało się nawet nieco przyspieszyć - a może to inni zwalniali… choć nie sądzę, bo miałem wrażenie że jestem w strefie ludzi, którzy mają podobny cel jak ja – wszak nazwa biegu zobowiązuje!

Kiedy wbiegłem na metę, odebrałem medal i… zapomniałem o sprawdzeniu czasu. Zachowałem się jak na każdej innej imprezie biegowej – trzeba skorzystać z miejsca odświeżenia oraz cateringu. Pół godziny później ruszały już autobusy w drogę powrotną. Skorzystałem z transportu, choć chwilowo się wahałem czy nie przetruchtać z powrotem do Krynicy. Rozum jednak podpowiadał by oszczędzać siły na późniejszy Koral Maraton.

Kiedy znalazłem się ponownie w Biurze Zawodów, byłem nieco zaskoczony spoglądając na tablicę wyników. Nie mogłem siebie odnaleźć spoglądając na zakres czasowy 39 – 40 minut. Szukam więc dalej do 38 też mnie nie było. Kiedy zobaczyłem wynik 37:48 (!) dopiero wówczas zrozumiałem dlaczego było tak ciężko...

Okazuje się, że jednak pokonanie pewnej bariery psychologicznej kosztuje dużo, dużo wysiłku. Z dużą częstotliwością nachodzą myśli czy aby nie zwolnić czy wręcz nie przerwać biegu. Dla amatora biegającego nie więcej niż 40 kilometrów tygodniowo z dodatkową jednostką rowerową oraz treningiem pływackim to spora bariera do pokonania. A ponieważ Krynica to nie tylko PZU Festiwal Biegowy, lecz także i miejsce Forum Ekonomicznego. Rzekłbym więc, że inwestowanie w prędkość i tempo się opłaca, a i z pewnością zaprocentuje w kolejnym sezonie, być może na nieco dłuższych dystansach i w triathlonie.

Zdecydowanie polecam Życiową Dziesiątkę każdemu kto lubi prędkość, wyzwania i jest gotów przyjąć odpowiednią taktykę. Dobry wynik, choć nieco podkręcony przez sprzyjające warunki poza tym, że dobrze wygląda, zawsze wzmacnia pewność siebie i jest smacznym owocem dobrze przepracowanego sezonu.

Polecamy również:


Podziel się:

Piotr Sawicki wygrał 6. Kazbegi Trail Marathon!


Opublikowane w pon., 21/09/2015 - 14:43

Piątego września w sobotę, odbył się szósty Kazbegi Trail

Polecamy również:


Podziel się:

Maraton w Pekinie tradycyjnie niezdrowy dla biegaczy


Opublikowane w pon., 21/09/2015 - 14:38

Polecamy również:


Podziel się:

LFB: Przedłużone zapisy na Chaszczoka!


Opublikowane w pon., 21/09/2015 - 14:33

Mamy dobrą wiadomość dla wszystkich fanów Chaszczoka, którzy nie zdążyli zarejestrować się na zawody. Jeśli startujecie w Lidze Festiwalu Biegowego możecie się zapisywać jeszcze do czwartku!

Polecamy również:


Podziel się:

7. Bytom Półmaraton: "Mnóstwo pozytywnej energii" [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 21/09/2015 - 14:31

Polecamy również:


Podziel się:

Strony

kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce