Pierwszy półmaraton w Gdyni? Gdy tylko się pojawiła informacja, ucieszyłem się. Bardzo. To drugi w Trójmieście półmaraton. Nie trzeba daleko jechać, bo Trójmiasto to jedna wielka aglomeracja - pisze Krzysztof Kolatzek, Ambasador Festiwalu Biegów.

Pierwsze 1000 mogło skorzystać z promocyjnego wpisowego - 50 zł. Bardzo szybko ta pula się wyczerpała, ledwo się załapałem. Ciekawostka - przy płatności telefonem jeszcze bank zwrócił mi 10 procent wartości pakietu!
Miała być życiówka, ale przewlekle odnawiająca się infekcja oskrzeli uniemożliwiła treningi i skasowała także przygotowania do ORLENU. Okres roztrenowania przeciągnął się do kilku miesięcy. Na szczęście pojawiły się popularne treningi do Maratonu Gdańsk, w ramach cyklu "Aktywuj się w maratonie", organizowanym przez gdański MOSiR, a prowadzonym przez zespół DUDYCZ run.
Programu który mieliśmy ułożony, też nie byłem w stanie wykonać. Niestety. Ale ostatnie 3 tygodnie przed startem już czułem się lepiej i cały schemat realizowałem miedzy innymi z Elą i Małgosią.
Wszystkie najważniejsze informacje o półmaratonie dostaliśmy na maila. Pakiety można było odbierać w piątek i w sobotę w charakterystycznej, obrośniętej trawą hali sportowej w Gdyni. Koszulki w limitowanej serii były dodatkowo płatne. W pakiecie informator, numer startowy z wklejonym chipem i plecakach z Decathlonu.
Po swój zestaw podjechałem wieczorem rowerem. Dystans ok 14 km. Pasta party potraktowałem jako kolację. Bardzo smaczny makaron, z sosem 3 rodzaje do wyboru. Do tego piwo bez alkoholowe i paczuszka orzechów. W hali było expo, dyżurował tu Radek Dudycz, trener naszej grupy. Można było kupić koszulki i odżywki oraz dopytać o ostatnie przygotowania do biegu.
W sobotę odbywały się jeszcze biegi dla dzieci w których uczestniczył Aktualny Wicemistrz Olimpijski z Londynu w maratonie - Abel Kirui.
Nadeszła niedziela. Ustaliliśmy, że biegniemy zorganizowaną grupą przygotowująca się do Maratonu Gdańsk, Start jest sprawdzianem formy - planowaliśmy.
Profil trasy był trochę przerażający. Mieliśmy biec pierwsze 5 km pod górkę, a ostanie 2 km znaną ulicą Świętojańską. Zapisanych było ponad 5 000 biegaczy. Organizator zapewnił ogromny parking przy Gdynia Arena, a gdyńskie MZK podstawiło bezpłatne autobusy dowożące na start i odwożące zawodników na miejsce po zakończeniu imprezy - świetne rozwiązanie.
Start o godzinie 10:00. Dzięki uprzejmości znajomych podjechałem autem do Gdyni, pod dworzec. Depozyt można było zdawać do godziny 9.30. A że odpowiedni punkt zlokalizowany był na samym końcu skweru Kościuszki, trzeba było przejść spory kawałek.
Pogoda była bardziej zimowa, plus lodowaty wiatr od morza. Radek z naszej grupy ustalił rozgrzewkę na 9:15. Od depozytu odszedłem dopiero o 9:40, więc korzystałem z rozgrzewki ogólnej dla wszystkich uczestników.
Startowaliśmy falami co 5 minut. To mój pierwszy raz. Miałem drugą grupę, ale cofnąłem się do czwartek by pobiec ze znajomymi (można było zmieniać grupę tylko na wolniejszą). Czas i tak liczono od linii startu.
W oczekiwaniu na swój wystrzał startera pilnowałem ciepłoty ciała, z pomocą m.in. kamizelki z foli nrc. Dobrze się sprawdziła. Napięcie rosło. Ok godz. 10:10 już biegniemy.
