Artur Jabłoński: „Częste starty do niczego dobrego nie prowadzą”
Opublikowane w pt., 26/12/2014 - 10:33
Artur Jabłoński mijający rok może zaliczyć do udanych. Pochodzącemu z Horodła biegaczowi znudziło się już wygrywanie w (około)warszawskich biegach ulicznych, więc postanowił ruszyć na podbój gór. Efekt? Wicemistrzostwo Polski w Długodystansowym Biegu Górskim. W rozmowie z naszym portalem zawodnik podzielił się z nami refleksjami i planami na nowy sezon. A ten już niebawem...
Srebrny medal z Lądka-Zdrój to twój największy sukces w 2014 roku?
Artur Jabłoński: Zdecydowanie tak. W końcu mogę pochwalić się jakimś tytułem. Kolejnym plusem tego sezonu jest pobicie rekordu życiowego w półmaratonie (podczas 9. Półmaratonu Warszawskiego – red). Myślę, że wynik 1:07.54 stawia mnie dosyć wysoko w kraju na tym dystansie. Osiągnięciem było też drugie miejsce w Maratonie Gór Stołowych. Mogłem tam wygrać, ale pomyliłem trasę. Po tych startach odezwał się achilles i musiałem trochę zwolnić. Jednak mimo to udało mi się obronić tytuł zwycięzcy Grand Prix Warszawy. To też mój sukces.

