Andrzej Derwich biegnie przez Polskę dla 8-letniego Józia. "Odzew ludzi jest wspaniały"
Opublikowane w śr., 08/04/2015 - 16:01
Ile trzeba zebrać na przeszczep wątroby chłopca?
Pański bieg ma już jakieś finansowe przełożenie na pomoc dla Józia?
Będziemy to wiedzieć dopiero za jakiś czas. Jest natomiast bardzo krzepiąca reakcja ludzi na trasie, dzięki nim jestem bardzo dobrej myśli. W większości miejscowości ludzie na mnie czekają, na przykład z kanapkami. Pytają czy czegoś mi nie trzeba, zapraszają na herbatę, kawę.
I wpada pan?
Jeżeli jest naprawdę dużo ludzi to nie mam wyjścia, bo mówią, że mnie dalej nie puszczą. Jak mam już blisko do mety etapu to zawsze się zgodzę, jeżeli mam większy dystans do pokonania to muszę odmawiać, ale robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i muszę podziękować za miłe przyjęcie. Widzę, że ludzie cieszą się tym biegiem i mówią najważniejszą rzecz w tym wszystkim: My pomożemy. Zorganizujemy lokalną zbiórkę, wpłacimy pieniądze na konto i u siebie nagłośnimy sprawę. Fajne jest to, że nawet w takich małych miejscowościach spotykam jedną, dwie osoby, które mówią, my już tu działamy i pomożemy. Szanują to, że ktoś biegnie. To bardzo miłe. Cieszę się, że ludzie rozumieją tę ideę, że biegnę by komuś pomóc i pomagają. Ludzie sami z siebie chcą pomóc.
To na pewno podbudowuje pana, jako biegacza, na trasie.
Tak. Smutno byłoby gdybym przebiegł cały dystans i nic z tego nie było. Wtedy idea mijałaby się z celem. Także dlatego bieg jest zaplanowany na 10 godzin dziennie, żebym mógł się spotykać z tymi ludźmi. Daję im ulotki, odpowiadam na pytania, ludzie chcą wiedzieć więcej o Józiu, ale pytają też ile trzeba trenować, jak się można przygotować.
Jeżeli pan pozwoli i ja bym podjął ten temat. Toteż - jak oraz jak długo przygotowywał się pan do przebiegnięcia z okolic szczytu Opołonek nad morze?
W zasadzie dopiero po otrzymaniu odpowiedzi od rodziców Józia, czyli w Boże Narodzenie. Zacząłem trenować drugiego dnia świąt.
Trzy miesiące to niezbyt długo. Czuje pan, że dobrze zrealizował program treningowy, rozumiem, że opracowany przez jakiegoś trenera?
Czy dobrze zrealizowałem program dowiemy się na końcu. Przy moich warunkach fizycznych i skali wyzwania czas przygotowań powinien wynosić minimum 10 miesięcy, a najlepiej mieć minimum rok, by przyszykować się w stu procentach pod względem fizycznym. Ja przez większą część dnia normalnie pracuję, mam swoje obowiązki i też nie byłem w stanie w stu procentach poświęcić się treningowi. Poza tym trzeba było też zorganizować obsługę logistyczną, nagłośnić sprawę, przygotować to wszystko, zorganizować sponsorów, którzy mogliby pomóc przy samym biegu.
Pomogli?
Tak i jestem im za to bardzo wdzięczny. Mam dobry sprzęt, przystosowany do budowy ciała, wytrzymały. Mam w zapasie dodatkowe buty i tak dalej.
Szybko znalazł pan sponsorów?
Tak, bardzo szybko, nie było z tym żadnych problemów. Bardzo serdecznie im za to dziękuję. Bez ich wsparcia ten bieg nie byłby możliwy albo co najmniej mocno utrudniony.
Co pan zabrał do jedzenia? Macie samochód wypchany odżywkami?
W zasadzie tych odżywek nie ma zbyt dużo, bo mój organizm nie jest do nich przystosowany.
Ale jakieś izotoniki są w użyciu, tak?
Oczywiście. Mam cały zestaw. Głównie w proszku, które mieszam z wodą i popijam na trasie. Mam również suplementy, witaminy itd. Na trasie jem żele energetyczne, batony, żeby nie być głodnym. Wszystkie suplementy są w proszku i mieszam je z wodą.
Co pan stosuje na zmęczone nogi?
Nie ma nic lepszego niż zioła szwedzkie. Jak posmaruję nimi nogi to wszystkie skurcze i bóle niemal natychmiast przechodzą. Nie znam nic lepszego. Doraźnie jak mam skurcze na trasie sięgam po Chela-Mag B6, wypijam dawkę i mogę kontynuować bieg.


