Pacemakerzy - królowie drugiego planu. To im zawdzięczamy, że padają rekordy świata

 

Pacemakerzy - królowie drugiego planu. To im zawdzięczamy, że padają rekordy świata


Opublikowane w wt., 31/03/2015 - 09:58

Nie sposób już sobie wyobrazić bez nich jakichkolwiek zawodów biegowych. Stali się nieodzownym elementem zarówno mitingów Diamentowej Ligi, jak i mniejszych imprez lekkoatletycznych. Są dla organizatorów niezbędni, bo gwarantują, że osiągane podczas rywalizacji wyniki będą na najwyższym światowym poziomie. Nawet najlepsi jeśli marzą o pobiciu rekordu świata korzystają z ich usług. Pacemakerzy - królowie drugiego planu.

Tak naprawdę nie wiadomo kiedy pojawili się na zawodach. Pewne jest, że ich potoczna nazwa wywodzi się od mechanicznych zająców używanych już od drugiej dekady XX wieku podczas wyścigów psów.

Epokowy bieg Rogera Bannistera

Historycy sportu, mówiąc o narodzinach pacemakerów najczęściej podają jednak datę dużo późniejszą. To 6 maja 1954 r., kiedy brytyjski lekkoatleta Roger Bannister jako pierwszy człowiek na świecie przebiegł milę poniżej czterech minut (dokładnie 3:59,4).

W ustanowieniu rekordu na bieżni uniwersytetu w Oxfordzie pomagało mu dwóch kolegów: Chris Brasher i Chris Chataway, którzy zdecydowali się podyktować tempo. Ten pierwszy prowadził bieg przez dwa okrążenia, potem zmienił go drugi i doprowadził Bannistera do zwycięstwa.

To było wydarzenie epokowe, niektórzy porównywali je do zdobycia Mount Everestu i lądowania człowieka na Księżycu. Królowa brytyjska przyznała Bannisterowi tytuł szlachecki, ale i pacemekerzy nie pozostali anonimowi.

Brasher to późniejszy złoty medalista z Igrzysk Olimpijskich w Melbourne w biegu na 3000 metrów z przeszkodami, a po zakończeniu kariery jeden z twórcą maratonu w Londynie. Jeszcze ciekawiej potoczyły się losy Chrisa Chatawaya. To nie tylko rekordzista świata na 5000 metrów z 1954 r, ale również w późniejszych latach polityk brytyjskiej Partii Konserwatywnej. Zasiadał w Izbie Gmin, potem pełnił funkcję ministra poczty i telekomunikacji, a następnie ministra rozwoju przemysłu. Podobnie jak Bannister otrzymał tytuł szlachecki.

Zające gwarancją sukcesu?

Wydarzenie z 6 maja 1954 r. otworzyło nowy rozdział w historii lekkoatletyki. Zające stali się niezwykle popularni, a dla organizatorów prestiżowych zawodów szansą na to, że to na ich imprezie padną dobre wyniki.

Ich znaczenie cały czas rosło. Tylko oni stali się gwarantem ustanowienia rekordu świata. Choć zdarzały też wyjątki. Kenijczyk David Rudisha w finale olimpijskim w Londynie w 2012 r. pobiegł najszybciej w historii na dystansie 800m bez pomocy pacemakera.

To było wydarzenie, którego nikt się nie spodziewał. Wydawało się, że we współczesnym świecie, bez pomocy „zająca” na średnich i długich dystansach osiąganie wyników na najwyższym poziomie jest niemożliwie. Dotyczyło to w szczególności Olimpiad, gdzie zawodnicy biegną nie po to, by osiągnąć jak najlepszy czas, ale by zdobyć złoty medal.

Jaki musi być pacemaker?

Na czym polega ta niezwykła rola pacemakerów? W jaki sposób pomagają oni gwiazdom sportu w ustanawianiu rekordów?

Według obiegowej opinie „zając” to jest biegacz, który odpowiada za utrzymanie odpowiedniego tempa w czasie zawodów. – To nie jest proste zadanie – mówi Bogusław Mamiński, wicemistrz świata w biegu na 3000m z przeszkodami z Helsinek. – Trzeba być przede wszystkim bardzo dobrym zawodnikiem, świetnie przygotowanym atletycznie, z techniką, wyczuciem rytmu – dodaje obecny organizator zawodów „Biegnij Warszawo”, któremu w przeszłości zdarzało się sporadycznie występować w charakterze pacemekera.

- Dobry „zając” potrafi też błyskawicznie reagować na to co dzieje się w trakcie biegu, zachowuje spokój i kontrolę nad sytuacją, nie daje się ponieść emocjom – zauważa z kolei znany trener, a także ekspert naszego portalu Karol Nowakowski.

Badania pokazują wyraźnie, że osoba prowadząca bieg, pokonując opory powietrza zużywa 7,5% więcej energii niż pozostali zawodnicy w stawce. To niezbity dowód na to czemu „zające” są tak potrzebne podczas bicia rekordu świata.

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce