Pacemakerzy - królowie drugiego planu. To im zawdzięczamy, że padają rekordy świata
Opublikowane w wt., 31/03/2015 - 09:58
Gwiazdy wśród "zająców"
Zdaniem Bogusława Mamińskiego funkcja „zająca” coraz bardziej się profesjonalizuje. – Za czasów moich startów było trochę inaczej. Bardzo często dyktowaliśmy tempo dla jakiegoś zawodnika, bo nas zwyczajnie o to poprosił, a my chcieliśmy pomóc. Komuś zależało na wyniku, walczył o minimum, chciał poprawić swój rekord, to czemu miałbym nie poprowadzić biegu? Wiedziałem, że to działa na zasadzie wzajemności.
Teraz za wszystko odpowiadają menadżerowie. To z nimi kontaktują się organizatorzy zawodów kiedy decydują się zakontraktować start pacemekerów. Wśród nich zdarzają się prawdziwe gwiazdy. Kenijczyk Martin Keino stał za rekordami świata Daniela Komena (2 mile i 5000 m), Haile Gebrselassie (5000 i 10000 m) i Kenenisy Bekele (5 000 i 10 000m). Jego rodak Noah Ngeny, na początku swojej kariery był „zającem” wielkiego Hichama El Guerrouja i pomógł mu pobiec najlepiej w historii na 1500 m, po czym pokonał Marokańczyka na Igrzyskach Olimpijskich w 2000 roku.
Polskie akcenty
Z polskich zawodników za prekursora zawodowego pacemakerowania uważa się Henryka Jankowskiego. – To był bardzo dobry przeszkodowiec – mówi o tragicznie zmarłym w wypadku samochodowym koledze Bogusław Mamiński. – Miał papiery na wielkie bieganie. Niestety nie potrafił do końca sprzedać na zawodach tego wszystkiego co prezentował na treningu – wskazuje Mamiński. Za to świetnie sprawdzał się w roli „zająca”. W latach 90. wielokrotnie dyktował tempo na wielu prestiżowych mitingach lekkoatletycznych.
Ostatnio podobną propozycję dostała czołowa polska biegaczka biegów średnich Katarzyna Broniatowska. Podczas lutowych zawodów Diamentowej Ligi w Sztokholmie m.in. dzięki jej pomocy Etiopka Genzebe Dibaba pobiła rekord świata na 5000 m.
– Takie starty to nie tylko szansa, by zarobić dobre pieniądze - mówi zawodniczka. Dzięki nim sporo się też uczę. Choćby tego jak biec z przodu stawki, utrzymywać równe tempo, jak poprowadzić grupę – dodaje. Nie odbywa się to więc kosztem mojej kariery sportowej.
Trochę inaczej patrzy na to Karol Nowakowski, który odpowiada m.in. za przygotowania czołowej polskiej biegaczki na średnich i długich dystansach Dominiki Nowakowskiej. - Nasz kalendarz jest tak ustawiony, że trudno byłoby pogodzić prowadzenie w ostrym tempie długiego biegu, w momencie gdy mielibyśmy za kilka dni były ważny start indywidualny. Na pewnym etapie kariery każdy walczy o swoje – przekonuje.
Zawód: pacemaker
Według Katarzyny Broniatowskiej podobnie jak u mężczyzn wśród startujących kobiet jest sporo zawodniczek, które specjalizują się w byciu pacemekerem. – Często są to biegaczki, które już kończą karierę, a jeszcze prezentują wysoki poziom sportowy. Startują one w tym charakterze nawet 10 razy w ciągu sezonu – twierdzi czwarta zawodniczka ostatnich Halowych Mistrzostw Europy w Pradze.
Biegaczka AZS AWF Kraków podkreśla, że każdy pacemaker przed mitingiem ma precyzyjnie określone jak ma biec, na jaki czas, wie również na jaką premie może liczyć jeśli pobity zostanie rekord świata. – Przed startem w szczegółowy sposób uzgadniam z czołowymi biegaczkami taktykę biegu, sposób jego poprowadzenia, a nawet takie szczegóły jak to, z której strony mam zejść z bieżni, by nie przeszkadzać w dalszej rywalizacji – zauważa lekkoatletka dodając, że nie jest mile widziane jeśli „zając” czując wysoką formę decyduje się biec do końca, by walczyć o zwycięstwo.
