Piotr Kuryło dobiegł już do Grecji, gdzie przywitał go deszcz i chłodny wiatr. Przed nim jeszcze droga do Aten, tymczasem od dwóch dni Piotr już idzie, a nie biegnie. Mimo kontuzji, która uniemożliwia mu bieg, na start 32. Spartathlonu zdąży na pewno. Nie wiadomo tylko, w jakiej będzie formie i czy zdąży zaleczyć uraz.