„Jak turysta w klapkach na Orlej Perci” - tak określił początek swojego biegu na Maderze Kamil Leśniak. Później na trasie przeszkadzały problemy z przyjmowaniem jedzenia, a każdy ultramaratończyk wie, że niemożność uzupełnienia kalorii to najprostsza droga do odcięcia mocy. Ale Kamil był dziś dobrze przygotowany do biegu i zdeterminowany, by walczyć o wysoką pozycję. Plan zrealizował, i to z nawiązką!