Noc, gęsty las, przez drzewa prześwituje księżyc w pełni. W oddali ciszę przerywa rozpaczliwy krzyk. Przyspieszam i nie zauważam, kiedy z zarośli tuż obok wyłania się mężczyzna z piłą mechaniczną. Uciekam, słysząc gdzieś za sobą przyspieszone oddechy innych. Kolejny zakręt… i wpadam prosto na zjawę z trupiobladą twarzą. W kłębach dymu i ciemności trudno znaleźć drogę, nie wiadomo co czeka za następnym drzewem… Scena z horroru? Ależ skąd. To tylko bieg w Żarkach!