Maniakalna prędkość na Maniackiej Dziesiątce! [FOTO]

 

Maniakalna prędkość na Maniackiej Dziesiątce! [FOTO]


Opublikowane w sob., 14/03/2015 - 22:03

Maniacka Dziesiątka w Poznaniu to święto biegowe co najmniej tak samo ważne jak Maraton Poznański. Naprawdę jest niewielu poznańskich biegaczy, którzy rezygnują ze startu w tych zawodach. Jeśli tak się zdarzało to chyba dlatego, że byli do tego zmuszeni, gdyż nie zdążyli się na nią zapisać. Lista startowa na ten bieg zapełnia się tak szybko, że czasami „kenijski refleks” nie wystarcza, by móc potem odebrać numer ze swoim imieniem.

Skromne początki

Ci którym udało się znaleźć na liście startowej zawodów tłumnie stawili się nad Jeziorem Malta, by wyruszyć na trasę punktualnie w samo południe. Pogoda rano nie nastrajała pozytywnie, baliśmy się że będzie mocno padać, ostatecznie kropiło, ale z rzadka. Warunki okazywały się zatem być idealne na szybkie bieganie. Chłodno, temperatura ok. 6 stopni, pochmurno, wiatr dość delikatny. Nic tylko ryzykować atak na życiówki.

By sprawdzić czy nasz tok myślenia jest prawidłowy i właśnie takie nastawienie panuje wśród zawodników, zrobiliśmy wywiad w środowisku „runnersów”.

- Ja dziś spokojnie, bez żadnego szarżowania. Liczę na 50 minut. Jutro jeszcze planuję długie wybieganie, nie ma co szaleć - opowiada Jarek.

- U mnie 2/3 rodziny chore - zdradza Szymon - Pierwszy walkę z wirusem zaczął mój synek, od czwartku żona, a mnie solidnie wczoraj brało. Nie poddałem się, zatrudniłem stare domowe i przede wszystkim naturalne sposoby na przeziębienie i jestem na starcie.

- Z choróbskiem zmagam się już chyba od miesiąca. Jesteśmy przed startem, a mnie bolą piszczele - zwierza się Krzysiek. - W czwartek biegałem z osiedlową ekipą 8 kilometrów w trochę szybszym tempie, zatykało mnie solidnie – dodaje.

Cóż patrząc obiektywnie, wyglądało na to, że w tym roku Maniacka Dziesiątka to bieg cierpiących. Postanowiliśmy sprawdzić jak na start zapatruje się elita. Oby tam nastroje były lepsze.

Podpytujemy Macieja o nastawienie na start w Maniackiej i słyszymy w odpowiedzi: - Ukończyć! Jestem po grypie, zatem ukończenie to będzie najlepsza opcja, nie nastawiam się na mocne bieganie i dziś zwyczajnie chcę zaliczyć.

Trochę podłamani pytamy jeszcze jednego zawodnika z Elity jakie ma plany na ten bieg. Zaczepiliśmy Piotra, który wlał trochę otuchy w nasze serca i nogi:

- Dziś walczę o 32 z malutkim haczykiem, jestem po obozie w górach, mam nadzieję, że forma wreszcie wywali. Życiówkę mam 32:4, więc chciałbym troszkę poprawić ten wynik i uzyskać czas 32 z kilkoma sekundami.

Jeszcze bardziej humory poprawił nam zawodnik biegający z wózkiem. Zapytany z kim biegnie odpowiedział:

- Z synem Aleksem, który skończył 22 miesiące. Dziś nasz pierwszy wspólny start w zawodach, który ma być ukoronowaniem wspólnych treningów. Rozpoczęliśmy je, gdy Aleks miał 10 miesięcy. Jeśli ludzie na trasie pozwolą nam wyprzedzać, będzie miejsce, to powinniśmy złamać 40 minut!

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce