Wiśniewska-Ulfik marzy o Pucharze Świata, Łobodziński o... Igrzyskach Olimpijskich!
Opublikowane w czw., 21/01/2016 - 07:33
Jak będzie wyglądać tegoroczny kalendarz Waszych startów?
Piotr: Może wydawać się to trochę nudne, ale w większości będzie on podobny do ubiegłorocznego. Wystartuję więc zarówno w Tajpej, Singapurze, czy Hong Kongu. Mam nadzieję, że towerrunning będzie się stale rozwijał i pojawią się nowe propozycje. Pod koniec ubiegłego roku słyszałem m.in. pogłoski, że może w Dubaju zorganizują jakiś zawody,. Ogólnie wyjadę na 15-20 imprez.
Dominika: W moim przypadku tych zawodów będzie chyba jednak trochę mniej niż u Piotra, ale ogólnie chciałabym w tym roku częściej pojawiać się na zawodach w towerrunningu. Ta dyscyplina bardzo mnie wciągnęła i już się cieszę, choćby na start w Paryżu, w biegu na szczyt wieży Eiffla. Postaram się też powalczyć o puchar świata. Ale oczywiście biegi górskie to nadal moja główna dyscyplina.
Kto Waszym zdaniem będzie w Warszawie i podczas całego sezonu najsilniejszym rywalem. Kogo najbardziej się obawiacie?
Piotr: Na tych schodach wcale nie jest tak łatwo się przebić. Dlatego moim zdaniem czołówka będzie bardzo podobna do tej z ubiegłego roku. Najmocniejsi powinni być Niemiec Christian Riedl i Słowak Tomas Celko. Pewnie dołączy do nich wracający po kontuzji Bartek Świątkowski. Chciałbym przypomnieć, że Bartek podobnie jak ja dwukrotnie wygrywał Bieg na Szczyt Rondo 1.
Dominika: Jeśli chodzi o kobiety to często pojawiają się nowe twarze. W tym roku też tak może być. Co do znanych zawodniczek to jeszcze nie wiele mogę powiedzieć. Nie ruszyły jeszcze zapisy, nie znam listy startowej.
Dominko, a jak Twoja forma? Pod koniec sezonu narzekałaś na zdrowie...
Dominika: Dopiero powoli wracam do pełnej dyspozycji. Na szczęście z moim zdrowiem już jest wszystko w porządku. Wyleczyłam kontuzję i teraz mogę ostro trenować. Mam dwa miesiące do mistrzostw Europy i wierzę, że wysoka forma wróci i będzie dobrze.
Towerrunning to nie jest jedyna dyscyplina sportu, którą trenujecie. Szczególnie Ty Dominiko nadal jesteś przede wszystkim utożsamiana z biegami górskimi. Czy uda się to wszystko pogodzić?
Dominika: Trochę się tego obawiam. Wcześniej wydawało mi się, że trening w obu dyscyplinach jest dosyć podobny. Okazało się jednak, że jest sporo różnic. Wynika to choćby z tego, że podczas biegu po schodach jest znacznie krótszy wysiłek. Ale zobaczymy jak to wypali. Nie chciałabym rezygnować z którejś konkurencji. Tym bardziej, że planuję w tym roku wystartować w mistrzostwach świata i Europy w biegach górskich oraz bronić tytułów mistrzyni Polski.
Piotrze wspominałeś, że dla Ciebie jednym z priorytetów na ten rok jest złamanie 30 minut w biegu na 10 km…
Piotr: W zeszłym roku podczas Biegu Stonogi zabrakło mi jedynie 36 sekund, by to osiągnąć. Później nie miałem okazji, by ten wynik poprawić i wystartować się w zawodach gdzie byłaby: lepsza obsada, czy lepsza pogoda,. To bardzo ważne, podobnie jak optymalne samopoczucie. Mam nadzieję, że w tym roku się uda mi się zrealizować mój cel.
Podchodzić do tego bardzo ambicjonalnie…
Piotr: Osobom z zewnątrz maje sukcesy w towerrunningu niewiele mówią. Nie pokazują, jaki poziom reprezentuję. Chcę, więc udowodnić, że potrafię pobiec poniżej 30 min na „dychę”. Że nie tylko wygrywam zawody po schody, ale też radzę sobie na płaskim. To będzie takie odzwierciedlenie mojego poziomu sportowego.


