Kasia i Tomek: "Połączył nas Runmageddon!"
Opublikowane w pt., 28/08/2015 - 11:00
O tym, że na Runmageddonie oprócz niesamowitych wrażeń i emocji można znaleźć swoją drugą połówkę świadczy historia Tomka Gostomskiego i Kasi Medes, którzy poznali się w maju na Runmageddonie Hardcore w Myślenicach. Po trzech miesiącach Tomek oświadczył się Kasi, a ona powiedziała „TAK”!
Ich związek budzi spore zainteresowanie fanów biegów ekstremalnych, a informacja o szybkich zaręczynach zebrała ponad 700 polubień na fanpage’u Runmageddonu. Zapraszamy do lektury wywiadu z Kasią i Tomkiem, w którym pytamy ich o historię ich znajomości, wspólne życie i treningi oraz plany na przyszłość.
Jak to się zaczęło? Kto kogo zaczepił? Poznaliście się na trasie biegu?
Startowaliśmy w tej samej serii. Kasia zwróciła na mnie uwagę już na starcie. Podczas samego biegu minęła mnie urocza brunetka z wiankiem z żółtych kwiatków i namalowaną na ręce Brawurką (jedna z Atomówek). Oczywiście wpadła mi w oko. Niestety na trasie nie mieliśmy już okazji się spotkać, gdyż wstyd się przyznać, ale Kasia była na mecie godzinę przede mną! Do końca życia będę jednak pamiętał uśmiech Kasi, który odwzajemniła, jak mijaliśmy się na mecie.
Zmęczenie i zamieszanie sprawiło jednak, że nie udało się zamienić słowa. Pewnie nic by z tego nie wyszło, gdyby nie filmik z udziałem Kasi, który Runmageddon umieścił na swoim fanpage’u. Kasia polubiła mój komentarz i wówczas postanowiłem zagadać wysyłając do niej wiadomość poprzez FB. Okazało się, że Kasia również mieszka w Warszawie i dzień po Runmageddonie spotkaliśmy się, żeby uczcić ukończenie najtrudniejszego półmaratonu w Europie. Jak widać na jednym spotkaniu się nie skończyło (śmiech).
Kasiu, Tomek na prowadzonym przez siebie fanpage’u pozuje na twardziela. Łysa głowa, wielkie mięśnie, trudne i wymagające ćwiczenia, itp. A jaki jest na co dzień, w domu? I co Ci się w Tomku spodobało?
To jest właśnie w nim najlepsze. Tomek sprawia wrażenie zimnego twardziela, ale w rzeczywistości jest bardzo opiekuńczy, ciepły, wesoły (ciągle się wygłupia), zaraża optymizmem, potrafi się cieszyć z drobnych rzeczy. To jednak cechy, które dostrzegłam z czasem, a na początku no cóż….kaloryfer, kurze łapki i powalający uśmiech zdecydowanie przykuły moją uwagę .
Patrząc na Kasię podejrzewam, co mogło się Tomkowi spodobać, spytam więc o coś innego. Tomku, wielu mężczyzn twierdzi, że ćwiczące dziewczyny, zwłaszcza te uprawiające aktywności fizyczne wymagające sporej siły, upodobniają się do mężczyzn zatracając swoją kobiecą sylwetkę. Ty masz okazję obserwować ćwiczące dziewczyny, więc jak myślisz, jest w tym chociaż trochę prawdy, czy to kompletna bzdura?
Bzdura, chociaż faktycznie często spotykam się z taką opinią. Najlepszym przykładem obalającym wymienioną przez Ciebie teorię jest chociażby właśnie Kasia, która regularnie trenuje siłowo, a w żadnym przypadku nie zatraciła kobiecej sylwetki. Wręcz przeciwnie, kobiety często zazdroszczą jej figury i za pośrednictwem naszego bloga Co chcesz ToMasz dopytują, co mogą zrobić, aby również uzyskać taki efekt. Odpowiednio dobrana dieta i trening siłowy to świetne rozwiązanie dla Pań, które chcą mieć fajną, KOBIECĄ sylwetkę.
Przed Runmageddonem w Myślenicach startowaliście osobno, obecnie startujecie wspólnie, jako para. Lepiej było pokonywać trasę „samemu” czy teraz, gdy biegniecie we dwoje? Jaka jest różnica?
Kasia jest świetna pod względem wydolnościowym. U mnie wydolność jest najsłabszym punktem i zdecydowanie lepiej radzę sobie na przeszkodach. Na Runmageddonach sporo jest jednak biegania i w starciu wydolność Kasi kontra siła Tomka wygrywa Kasia. Taki stan rzeczy sprawia, że trasę przeważnie pokonujemy osobno. Zdarza się jednak, że biegniemy typowo dla zabawy, tak też było na lipcowym Rekrucie w Warszawie, gdzie trasę pokonaliśmy wspólnie z naszymi znajomymi.
Jakie przeszkody są Wasze ulubione, a jakich nie lubicie?
Kasia to straszny zmarzluch i przeszkoda „lodowa” łagodnie mówiąc nie należy do jej ulubionych. Za przeszkodą „spacer z pieskiem” również nie przepada. Pozostałe to dla Kasi sama przyjemność. Ja natomiast lubię wszystkie przeszkody po za jedną, którą jest samo bieganie.
Kasiu, nosisz ksywkę Atomówka. Skąd się ona wzięła?
Ksywkę Atomówka nadał mi Tomek. Komentując filmik na fan page’u Runmageddonu z moim udziałem nie wiedział jak mam na imię, pamiętał jedynie, że na ramieniu miałam namalowaną Atomówkę, więc napisał „Ooo Atomówka!” i tak już się przyjęło!

