Ciasno, kręto i żeby było w prawą stronę...

 

Ciasno, kręto i żeby było w prawą stronę...


Opublikowane w wt., 19/08/2014 - 09:01

Jak wyglądają dzisiaj Twoje treningi?

W zawodach po schodach biegam maksymalnie 12 minut, więc mój trening nie może wyglądać tak jakbym przygotowywał się do maratonu. Staram się trenować pod maksymalnie półgodzinny wysiłek. Można więc powiedzieć, że przygotowuję się pod takie dystanse jak 5 czy 10 km. Raz, dwa razy w tygodniu biegam po schodach. To dobre rozwiązanie, kiedy za oknem pada deszcz. To również dobry zamiennik. Trening na siłowni lub podbiegi można zamienić raz czy dwa razy w tygodniu właśnie na bieganie po schodach. Pozostały kilometraż biegam po płaskim, w parku.

Biegasz po schodach w bloku, w którym mieszkasz. Co na to sąsiedzi?

Sąsiedzi już się przyzwyczaili. Myślę, że nadal nie wiedzą, że tu biega jakiś lider pucharu świata czy mistrz Europy. Może ktoś z nich widział kiedyś w wiadomościach TVP Warszawa informacje o bieganiu po schodach, ale pewnie nie łączy ze sobą tych dwóch faktów. Nie myśli o tym, że jego sąsiad biegający po schodach i mistrzostwa mają ze sobą cokolwiek wspólnego.

Ile trwał Twój najdłuższy bieg po schodach?

12 minut i 24 sekundy. To było podczas Race to ICC-100 w Hongkongu. Biegło się nieco dłużej, ponieważ trzy razy wybiegaliśmy z klatki schodowej i obiegaliśmy cały budynek dookoła (Piotr zajął w tym biegu 3. miejsce – dopisek redakcji).

Gdyby jednak odliczyć te sekundy poświęcone na obiegnięcie budynku, to najdłuższym biegiem – cały czas pod górę, bez żadnego obiegania budynków czy biegu po korytarzach – był mój bieg w Taipei 101 Run Up, który zajął mi dokładnie 10:58:43 sekundy. (Piotr w biegu rozgrywanym na 91 piętrach – 2046 stopni – zajął 2. miejsce – dopisek redakcji).

W jakich warunkach biega Ci się najbardziej komfortowo?

Każdy zawodnik ma swoje własne preferencje. Dla mnie im trudniej, tym lepiej. Ma być szybko, ciasno, kręto i najlepiej, żeby było w prawą stronę, bo jestem praworęczny. Chociaż tak naprawdę ten skręt w prawo nie jest dla mnie aż tak ważny. Z rytmu nie wybijają mnie również ani zmiana klatki schodowej ani poziom schodów. Najbardziej lubię schody z 8-9 stopniami, niezbyt długie półpiętra i czas wysiłku od 4 do 6 minut. Na tym dystansie jestem najlepszy.

Kiedy biega się długie dystanse po płaskim w pewnym momencie zaczynamy myśle ć „o niczym”... Podczas biegów górskich musimy mocno skupiać się na tym, co mamy pod nogami... Czy biegnąc po schodach jest szansa na pomyślenie o czymkolwiek?

Bieganie po schodach to ekstremalny wysiłek. Tutaj nie ma czasu na myślenie. Jak już wpadnie się w rytm, to nie myśli się za dużo, tylko się biegnie. Zaciska się zęby, boli, ale biegnie się byle do mety.

Zdarza mi się oczywiście na którymś z pięter pomyśle ć, kiedy będzie już koniec. Mam też swoją strategię. Staram się jak najpóźniej zerknąć na numer piętra. Jeżeli startuję w biegu po schodach na 40 pięter i pierwszy numerk zobaczę na 25 piętrze, to już wiem, że jest dobrze, jestem zadowolony. Wiem, że jest z górki, pomimo tego, że jest cały czas pod górkę.

Czy ma masz jakieś biegowo-schodowe marzenie?

Moim marzeniem – i pewnie wszystkich biegających po schodach – jest bieg w Burdż Chalifa. To najwyższy biurowiec na świecie, w Dubaju. To byłby już bieg górski na około 25 minut.

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce