Wielka Prehyba Ambasadorki: „Co ja tu robię i na co ja się porwałam …”
Opublikowane w pon., 04/05/2015 - 13:04
Ostatni kilometr był do pokonania po kostce brukowej, który siłą rzeczy był jednym z trudniejszych odcinków, bo … po płaskim. 800 m pokonałam z Piotrem, który po 20-letniej przerwie w bieganiu postanowił zadebiutować w maratonie w Szczawnicy. Nie biegliśmy, zostawiliśmy ten wyczyn na spektakularny finisz.
Wtedy ujrzałam Michała i … wiedziałam, ze to koniec. Meta była za 200 m. Poczułam, że nie mam siły, właśnie teraz. Michał jednak zmotywował mnie i nawet udało mi się ukończyć bieg … sprintem. Usłyszałam, że „kolejna kobieta wbiega na metę. Bieg kończy OLA”. Ciary przeszły po plecach. Usłyszeć swoje imię na mecie po 43,3 km w błocie, śniegu, przedzierając się przez chaszcze i przechodząc pod/nad powalonymi drzewami to największa nagroda. Chwilę później zawiesili mi medal na szyi. Miałam ochotę się rozpłakać, ale byłam taka dumna i zadowolona, że nawet łzy szczęścia nie chciały płynąć.
20 km głową, 15 nogami, 8 sercem w 7 godzin i 22 minuty
Od kiedy wpadłam na pomysł wzięcia udziału w Wielkiej Prehybie, wizualizowałam sobie ten moment, kiedy wpadam na metę, mówią moje imię, zawieszają medal na szyi, a ja z radości nie mogę powstrzymać łez.
Gdy dobiegłam na Radziejową, wiedziałam, że teraz już bliżej niż dalej. Byłam pewna, że chociaż miałabym płakać z bólu, dobiegnę. Po to tu przyjechałam. Aby spełnić jedno z największych marzeń – połączyć bieganie i miłość do gór.
Kończąc w wieku 21 lat swój pierwszy maraton byłam z siebie dumna. To wydarzenie zmieniło mój sposób patrzenia na pewne sprawy. Zrozumiałam, że ból jest chwilowy, a granice są tylko w głowie. Po Prehybie zrozumiałam jeszcze jedno.
Aby nigdy, przenigdy nie rezygnować z marzeń! Jeśli ktoś Ci mówi, że nie zrobisz tego – nie słuchaj go, sam nie potrafi i dlatego mówi Tobie, że też Ci się nie uda. Niemożliwe nie istnieje. I chociaż byłoby tak ciężko, że jedyne, o czym marzysz to rezygnacja, zaufaj mi, satysfakcja po dokonaniu tego jest największą nagrodą. Wszystkie wyrzeczenia są naprawdę tego warte. I aby COŚ w życiu osiągnąć nie potrzebny jest gruby portfel, a SERCE!
Serdeczne podziękowania jeszcze raz w kierunku mojej rodziny, znajomych i tych, którzy nigdy we mnie nie zwątpili. Bez Was bym tego nie zrobiła.
Aleksandra Małolepsza, Ambasadorka Festiwalu Biegów
Strony
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5

.jpg?itok=6FVeOvRu)