Marathon 7500: Orka w rumuńskich górach [ZDJĘCIA]
Opublikowane w pon., 28/07/2014 - 10:28
Choć Magda i Krzysiek pewnie dotarliby na metę, bo mają za sobą wiele lat doświadczeń z rajdów przygodowych, dobrze czytają mapę i mieli ze sobą kompas, którym potrafią się posługiwać, takich drużyn było niewiele. Decyzja o przerwaniu zawodów była więc słuszna.
Choć żadna z ekip nie dotarła do mety, nagrody przyznano. Pierwsze miejsce zajęła męska drużyna - Ultrafood Andrei Tale i Robert Hajnal (dotarli do punktu 12. z czasem 13:19:34). Drugie miejsce przypadło B&M Bogdan Petrutu i Mihai Grigore (na punkcie 11. mieli czas 12:35:34, dotarli do punktu 12.). Jako trzecia z drużyn na punkcie 11. (choć podobnie jak wspomniani wyżej panowie Petrutu i Grigore dotarli do 12., gdzie ich zatrzymano) była ekipa inov-8 team - Magda Ostrowska-Dołęgowska i Krzysztof Dołęgowski. Ich czas na 11. punkcie kontrolnym to 12:57:34. Polacy byli zdecydowanie najlepszą parą damsko-męską.
– Lubimy niewiadome. Może właśnie dlatego nie interesuje nas triathlon czy bieżnia. Lubimy, gdy czas pozostały do mety może wynieść równie dobrze 3, jak i 6 godzin. Kiedy to teren dyktuje warunki. Kiedy stajemy się częścią dzikiego środowiska, a nie trybikiem mechanizmu. Ja uwielbiam jak pod stopami chlupie błoto i deszcz leje się z chmur. Czuję się w tym jak dzieciak w piaskownicy. Lubię skakać po kamieniach, tak jak kiedyś robiłem to na placu zabaw. Zbieg w dół zbocza ma w sobie coś z wizyty w wesołym miasteczku. A do tego super widoki - chmury przewalające się przez granie, wielkie świerki białe wapienie, kozice. Jedni wieszają takie rzeczy na ścianie, inni oglądają na żywo – podsumowuje Krzysiek.
Szczegółowe wyniki znajdują się TUTAJ.
Justyna Grzywaczewska
fot. Magdalena Ostrowska-Dołęgowska, Krzysztof Dołęgowski, Izabella Daiana, Iviu Balan


