Dla towarzystwa Cygan dał się powiesić. Nasz Zimowy Maraton Leśnik [ZDJĘCIA]

 

Dla towarzystwa Cygan dał się powiesić. Nasz Zimowy Maraton Leśnik [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 21/12/2015 - 13:14

Zgodnie z przewidywaniami wygrał Kamil Leśniak (5:30:33), który odskoczył Szymonowi Bielowi (5:36:19) zaraz po drugim przebiegnięciu rzeczki w Ostrem, atakując na podbiegu pod Skrzyczne. Trzecie miejsce zajął Bartomiej Czyż (5:41:18). Najszybszą z pań została Iwona Ćwik (6:21:42), niedawna zwyciężczyni Piekła Czantorii na dystansie ultra. Wyprzedziła ona Katarzynę Melcer (6:42:02) i Asię Garlewicz (6:43:07). Pełne wyniki – TUTAJ.

Kamil opowiedział, że miał to być dla niego start treningowy, ale na końcówce zdecydował się mocno powalczyć. Dzień wcześniej zrobił w górach 38 km, a na następny dzień planował dorzucić jeszcze dwudziestkę. Roztrenowanie miał tej jesieni tylko tygodniowe, ale po udanym dla niego UTMB „biegał tylko pięć razy w tygodniu, bardzo mało jak na ultrasa”, jak sam stwierdził. Tydzień temu poprawił życiówkę na asfaltowej piątce, czyli forma mu rośnie wszechstronnie. W przyszłym roku planuje więcej startów za granicą, by zebrać doświadczenia wśród najlepszych – zacznie od majowej Transvulcanii, a później pewnie weźmie udział w MŚ w biegach górskich.

Szymon biegł długo razem z Kamilem, który go wcześniej nie znał. On sam za to dobrze wiedział, czego się można spodziewać po słynnym rywalu, więc nie szarżował. Był zadowolony z dobiegnięcia na drugim miejscu, bo nawet na to nie liczył. Na Magurce Radziechowskiej w środkowej części trasy nadłożyli pół kilometra – przydałoby się tam nieco lepsze oznaczenie albo stojący wolontariusz. Pomógł telefon do organizatora, który ich dalej świetnie wyprowadził. Niektórzy jednak błądzili jeszcze bardziej. Najtrudniejszym technicznie odcinkiem, obok oblodzonego grzbietu za Skrzycznem, był jednak według Szymona zbieg z Hali Jaśkowej na końcówce – stromo, błoto, korzenie, kamienie, i to wszystko na zmęczeniu.

Na czwartym miejscu przybiegł miejscowy zawodnik ze Szczyrku, Paweł Przybyła. Wystarczyło mu to do zwycięstwa w ogólnej klasyfikacji czterech maratonów. To moje ulubione biegi, bo panuje na nich świetna atmosfera i są trudne, a ten był zdecydowanie najcięższy – powiedział. W żadnym nie zwyciężył, zajmując kolejno miejsca: czwarte, szóste, drugie i czwarte. Systematyczność jednak popłaca – na wszystkich chciał pobiec w miarę równo i nie być daleko za czołówką, co jak widać mu się wspaniale udało.

Pozostaje mi potwierdzić słowa Pawła o zawodach organizowanych przez Michała i Anię Kołodziejczyków – startowałem już w BUT, Zamieci i teraz Leśniku i na pewno jeszcze nie raz wrócę do Szczyrku. Wśród biegowo-górskich przyjaciół nawet skręcona kostka mniej boli...

Kamil Weinberg

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce