LOL ? dziwna oferta

LOL ? dziwna oferta


Lola czuła, że zaraz jej płuca wyskoczą z klatki piersiowej. Nie wiedziała tylko, którą drogą. Bieganie, które zaczęła surowo uprawiać, dopiero dziś stało się mordercze, gdyż dziś postanowiła przebiec znaczenie zwiększyć dystans niż zwykle. Lola zaczęła biegać chcąc schudnąć (wydawałoby się najbanalniejszy powód na świecie) i wreszcie czuć się dobrze. Nie była gruba. O co to, to nie. Nie należała po prostu do grupy kościotrupów, w których skład wchodziły niektóre jej koleżanki. Po kilku tygodniach bezowocnego joggingu, postanowiła wreszcie robić to porządnie.

Piasek przyjemnie chrupał pod jej stopami, słychać było szum morza, a wschód słońca nad wodą robił niesamowite wrażenie. Do pełni szczęścia brakowało tylko towarzystwa. W ostatni weekend zaproponowała wspólne bieganie swojej najlepszej przyjaciółce Alce, która przyjęła to względnie spokojnie:
- Ty chyba zwariowałaś! Mam wstawać codziennie o piątej trzydzieści, bo ty chcesz się katować?! Przecież mamy wf w szkole, jeszcze ci mało?

Tak, spokojnie to nie to słowo. Chociaż mogła się spodziewać takiej reakcji - rozmyślała Lola. Trzeba pamiętać, że Alka chodzi na szereg dodatkowych zajęć i chce się wysypiać. Mimo to, mogła się wyrazić nieco inaczej - pomyślała z żalem.

Lola poczuła, że jej nogi tudzież wszystko, co się ich trzyma nie przetrwają bez chwili odpoczynku. Znalazła wzrokiem konar drzewa wyrzucony przez morze. Podbiegła do niego, usiadła i westchnęła z ulgą wyciągając nogi przed siebie.  Otworzyła butelkę z wodą i wzięła kilka upragnionych łyków. Zapatrzyła się na morze.
Zapytała mamę, czy ona chciałaby biegać. Przecież chodzi dwa razy w tygodniu na ten swój aerobik. A mama tylko się roześmiała i powiedziała, że na zajęciach mają układy z elementami tanecznymi i w ogóle mało biegają, a ćwiczą do muzyki. Lola przez jakiś czas zastanawiała się, czy ona może nie zapisałaby się na fitness. A potem pomyślała, jak te wszystkie kobiety muszą idiotycznie wyglądać podskakując w miejscu i machając zapamiętale rękami.

Lola zmarszczyła nos - Nieee, to nie dla mnie.
Został jeszcze jej przygłupi brat, Res. Ale prędzej dałaby się posiekać, niż zacząć uprawiać z nim jakikolwiek sport długofalowo. Rodzinne turnieje siatkówki się nie liczą. Tata jako sędzia zawsze jest na miejscu, żeby ich powstrzymać zanim zdążą się nawzajem pozabijać.
Chociażby sytuacja z wczorajszego ranka.
- Laura!!! – grzmiał Res na cały dom – Znowu kradniesz moje rzeczy!
A ona ze słodkim i niewinnym uśmiechem wychyliła się zza drzwi pokoju.
- Dlaczego się tak drzesz mój drogi bracie?
- Zabrałaś moje buty na wodnej podeszwie, ot dlaczego! – był tak śmiesznie czerwony z wściekłości. Lola na samo wspomnienie zachichotała. Pamiętała, że wtedy uśmiechnęła się jak kot Cheshire.*
- Nic ci nie ukradłam, tylko pożyczyłam bez pytania.
Res pufnął, wydając przy tym dźwięk brzmiący jak skrzyżowanie jęku z okrzykiem bojowym. W końcu machnął ręką i trzasnął drzwiami do swojego pokoju.
Lola spojrzała z zadowoleniem na stopy, obute aktualnie w super wygodne buty Resa. Ciekawe jak to jest, że zazwyczaj kobiety czują się lepiej, wygodniej w męskich rzeczach. Mama też często chodzi w domu w podkoszulkach taty.

Pomimo tego, że jak na razie szybko się męczyła, bardzo polubiła bieganie. Niby to nic dziwnego, po prostu robisz krok za krokiem tylko szybciej niż zazwyczaj. Ale jednak było w tym coś, co przyciągało Lolę jak magnes. Świeże powietrze w płucach? Ta lekkość kiedy biegniesz? Poczucie wolności? Wszystko to składało się na to, że każdy nowy dystans był czymś niepowtarzalnym. Ani się nie obejrzała, a bieganie stało się jej pasją.
Sielankowy krajobraz i odgłosy natury przerwało nagle Loli donośne burczenie w brzuchu.  Nic nie zjadła przed biegiem, bo i rzadko coś je przed poranną sesją. Potem najczęściej ma kolkę, albo jest ociężała. Kiedyś ktoś mądry powiedział, że człowiek głodny, to człowiek zły. Dlatego, gdy biegała na czczo robiła to energiczniej, szybciej wracała do domu i miała więcej czasu, by przygotować się do szkoły. Oczywiste jest jednak, że nawet jeśli ktoś ćwiczy, biega, gimnastykuje się, a potem zapycha tłustym jedzeniem, to tak jakby w ogóle nie ćwiczył.
Lola westchnęła i zaczęła wstawać, zabierając się powoli do dalszego „katowania” - jak to określiła Alka. Nagle dostrzegła w miejscu, gdzie rozbijają się fale jak coś (prawdopodobnie szklanego!) błyszczy się w słońcu. Zdenerwowała się. Jakby ci żule nie mieli robić tego, co robią najlepiej gdzie indziej, tylko na plaży. Podeszła do owego czegoś i podniosła. Tak jak się spodziewała, była to zielona butelka. Ale co ciekawe szczelnie zakorkowana. Otrzepując ją z piasku Lola zobaczyła, że w środku był zwinięty papier. Trochę się siłowała, by wyciągnąć korek z szyjki. Rozprostowała kartkę, która tylko odrobinę namokła wodą. Pismo było czytelne.
Lola zaczęła czytać, a po chwili wybuchła głośnym śmiechem.

7.05.2012, Myszków
Nieznajomy!
Mam na imię Tomek. Mieszkam w wyżej wymienionej miejscowości. Mam 16 lat i chodzę do Gimnazjum im. Marii Curie-Skłodowskiej. Jestem świadomy, że pisząc list w ten sposób (wysyłając go w butelce) wychodzę na zdesperowanego i być może szalonego. Jednak mam ku temu bardzo ważny powód. Otóż nikt w moim najbliższym otoczeniu (czyt. koledzy, rodzina) nie ma ochoty uprawiać ze mną joggingu. Jestem już zniechęcony, dlatego posunąłem się do tych staroświeckich środków. Liczę, że ktoś się ze mną skontaktuje i dotrzyma kroku (w bieganiu:).

Zadzwoń.

776 – 542 – 339

Lola rzuciła się biegiem do domu, jeszcze chichocząc pod nosem i zastanawiała się, czy telefon do chłopaka o siódmej trzydzieści w sobotę byłby szczytem nietaktu.

*Cheshire – postać z filmu „Alicja w krainie czarów”, kot o charakterystycznym szerokim uśmiechu, potrafił stawać się niewidzialnym.


Podziel się: