| Festiwal Biegów

Biegun Zimna


Informacje:

Sezon: 2018-2019

Opis wydarzenia:

Impreza sportowo-kulturalna w Wigierskim Parku Narodowym: biegi terenowe, bieg narciarski, pokazy filmów, wystawa fotografii biegowej, spotkania z podróżnikami i sportowcami

Razem po pakiet na Festiwal Biegowy i... na romantyczny wyjazd w Beskid Sądecki! [KONKURS]


Opublikowane w wt., 12/02/2019 - 09:38

Bieganie to sama radość. Gdy naszą pasję podziela najbliższa osoba, radość jest podwójna.

Polecamy również:


Podziel się:

Bieg dla Hospicjów – liczy się każda złotówka


Opublikowane w wt., 12/02/2019 - 08:52

Już 2 marca 2019 r. wystartuje czwarta edycja Biegu dla Hospicjów.

Polecamy również:


Podziel się:

„Running home”. 2700 km charytatywnie


Opublikowane w wt., 12/02/2019 - 08:51

Brytyjczyk Mark Calder chce w tym roku pokonać 14 ultramaratonów w Szkocji i północnej Anglii.

Polecamy również:


Podziel się:

Marzena Golędzinowska – Superwoman... z wyboru! Ależ przemiana! "Odrzuciłam..."


Opublikowane w wt., 12/02/2019 - 08:49

Myśleliście, że Superwoman istnieje tylko w komiksach i filmach? Wcale nie. Mieszka w Polsce, pracuje, jest szczęśliwą mężatką, wychowuje dwójkę dzieci, biega, ćwiczy i podnosi sztangę o masie 100 kilogramów. Czyli niemal tylu, ile sama ważyła jeszcze dwa lata temu. Teraz jest dwukrotnie lżejsza, z wyboru. Bo Superwoman postanowiła zostać. Cel zrealizowała perfekcyjnie a teraz pracuje nad kolejnymi wyzwaniami. Nam zdradziła, jakie ma marzenia i w jaki sposób tak bardzo zmieniła swoje życie.

Co się właściwie stało, że postanowiłaś zmienić swoje życie?

Marzena Golędzinowska: Zaczęłam 1. stycznia 2017 roku. Jestem takim typowym postanowieniem noworocznym. Cały 2016 rok mówiłam mężowi, że jestem za gruba. Nie zawsze taka byłam, ja po prostu taka się stałam. I ciągle mówiłam, że będę się odchudzać… od poniedziałku, środy, soboty… Przełom nastąpił, kiedy trzy tygodnie przed Świętami kupiłam sukienkę i w dzień Wigilii się w nią nie zmieściłam. Siadłam, rozpłakałam się i powiedziałam, że od Nowego Roku się za siebie biorę. A małżonek przyjął to sceptycznie, bo podejrzewał, że znowu zwątpię. Poszliśmy na Sylwestra i do północy jadłam wszystko: chipsy, słodycze, piłam wino. Po północy nie ruszyłam niczego takiego i trzymam się tego do tej pory.

Korzystałaś z pomocy dietetyka?

Nie. Mam rodzinę, dwójkę dzieci, jestem aktywna zawodowo. Nie dałabym rady gotować osobno dla siebie i dla dzieci, bo wiadomo, że nie jadłyby tylko tego „zdrowego” jedzenia. Zmieniłam domową kuchnię na zdrowszą. Na przykład, kiedy gotowałam pomidorową, to nie na koncentracie, ale z pomidorów. Nie zaprawiałam mąką ani śmietaną. Dzieciom gotowałam do tego makaron a sobie brązowy ryż. Zaczęłam jadać połowę porcji, odrzuciłam ziemniaki, nie smażyłam w tłuszczu, tylko na patelni grillowej dla siebie, jadłam więcej surówek, odrzuciłam słodycze i cukier. Kiedyś słodziłam trzy łyżeczki. Czasami zjem kawałek swojego ciasta, ale piekę tylko zdrowe: na odżywce białkowej, fasoli, z ziarnami, z mąki orkiszowej. No i jestem aktywna sportowo…

No właśnie. Jak zaczęło się Twoje biegnie? Z potrzeby schudnięcia?

Zaczęłam od zumby. Trwała dwa tygodnie, bo było mi mało. Zaczęłam wchodzić na bieżnię. Początkowo to były marszobiegi, później bieg. W końcu wyszłam w teren i tak zostało. Biegam bez względu na pogodę, w deszczu, śniegu, mrozie. Przez pierwszy rok ćwiczyłam sama. Była to głównie zumba z bieganiem, do tego orbitrek na siłowni. Ale po roku stałam się strasznie wychudzona, ważyłam 46 kilogramów…

Przyznasz się, ile ważyłaś początkowo?

95 kg. Więc różnica była duża. Znajomi mówili, że wyglądam niezdrowo. Poza tym w Łodzi odbywał się Runmageddon, w którym bardzo chciałam wystartować. Byłam słaba, więc zdecydowałam się na trenera personalnego. Zrezygnowałam z wielu przyjemności, bo wiadomo, opieka trenerska kosztuje. Ale kiedy z niej skorzystałam, byłam już po odchudzaniu.

Więc co robiłaś z trenerem?

Śmieję się, że ja wyłupałam diament a on go oszlifował. Przy treningach zaczęłam nabierać kształtów, moje ciało się zmieniło na lepsze. Ćwiczę tak od roku, jednocześnie biegając trzy razy w tygodniu. Minimum 50 km tygodniowo. Na siłowni też jestem trzy razy w tygodniu i ćwiczę trójbój: przysiady z sztangą, martwy i wyciskanie na ławce. To ciężkie ćwiczenia, ale są efekty.


The project is co-financed by the Governments of Czechia,  Hungary, Poland and Slovakia through Visegrad Grants from International Visegrad Fund. The mission of the fund is to advance  ideas for sustainable regional cooperation in Central Europe.

Projekt współfinansowany przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji poprzez Granty Wyszehradzkie Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest promowanie pomysłów na trwałą współpracę regionalną w Europie Środkowej.

Polecamy również:


Podziel się:

Maratony na świecie: Maraton w szkockim ogrodzie


Opublikowane w wt., 12/02/2019 - 08:48

Meadows Marathon to coroczna impreza charytatywna, która przyciąga do Edynburga prawie dwa tysiące biegaczy.

Polecamy również:


Podziel się:

"Pasja, którą dzielę z ukochaną". Dariusz Cupiał, nowy Ambasador FB


Opublikowane w wt., 12/02/2019 - 00:27

W roku 2019 barwy Festiwalu Biegów reprezentuje ponad 40 nowych miłośników biegania i aktywności fizycznej!

Polecamy również:


Podziel się:

Suwalski Biegun Zimna - sportowy i bardzo kulturalny


Opublikowane w pon., 11/02/2019 - 22:10

Biegun Zimna – potoczna nazwa Suwalszczyzny, słynącej zimą z niskich temperatur, uznawanej pow

Polecamy również:


Podziel się:

"Pozdrowienia z gór Tienszan!" Wojciech Kopeć nadaje z... Kirgistanu [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 11/02/2019 - 13:47

Wojciech Kopeć kontynuuje treningowy marsz na Wschód. Kilka dni temu poleciał do Moskwy, gdzie spędził kilkadziesiąt godzin, spotkał się ze swoim nowym szkoleniowcem, świetnym maratończykiem Dmitrijem Safronowem, zrobił z nim mocny trening 19 km i… poleciał do Kirgistanu! Góry Tienszan to właśnie tajemniczy kierunek, który Wojtek wybrał na przygotowawczy obóz wysokogórski, a którego do tej pory nie chciał zdradzić.

– Chciałem lecieć do Kenii, jak teraz robi wielu naszych biegaczy – zdradza nam Wojciech Kopeć. – Trener mi to jednak odradził. Powiedział, że on był tam rok temu i wielu biegaczy z Rosji także, ale po obozie w Kenii żaden z nich nie biegał na tym poziomie, co tam trenowali i co biegali wcześniej. Dima uważa, że Kenia jest fajna (potwierdzam, bo byłem w Kenii w 2011 r.), są piękne trasy, fajne góry i dobra temperatura, ale żeby dobrze biegać po obozie w tym kraju, trzeba tam albo mieszkać na stałe, albo jeździć regularnie na pół roku, potem startować i wracać. Wszystko ze względu na specyficzny klimat – opowiada Kopeć i dodaje: – Trener Safronow zaproponował mi wyjazd do Kirgistanu, bo po treningach w tamtejszych górach dużo lepiej biega każdy. Góry są trochę niższe, a klimat zbliżony do naszego. Uwierzyłem mu i dlatego tu jestem – mówi Wojtek.

"Mój cel: życiówka w maratonie z nowym, znakomitym trenerem! Potem może rekord w Krynicy". Wojciech Kopeć i jego rosyjski kierunek

– Kirgistan to miejsce, gdzie prawie zawsze można spotkać wielu trenujących biegaczy z Rosji i Ukrainy. Teraz jest tu na przykład Mykoła Niżnik, młodzieżowy rekordzista Ukrainy na 3 i 5 km (rekordy życiowe 8:01 i 13:37, w tamtym roku pobiegł półmaraton w 1:03:14). W Bostari trenuje także rosyjska maratonka z wynikiem 2:24, obecnie chyba najlepsza w swoim kraju. A za 10 dni przyjeżdża z Rosji zawodnik z życiówką w maratonie 2:09:58 – opowiada Wojciech Kopeć.

Kopeć spędzi na obozie w Kirgistanie 48 dni, wróci do Polski 17 dni przed Orlen Warsaw Marathonem. To, według jego trenera, optymalny moment na zjechanie z gór przed docelowym startem. – Mieszkam i trenuję na wysokości 1650-1700 m n. p. m., ale można wbiec nawet na 4 tysiące metrów, więc w góry też się pewnie nie raz wybiorę – mówi.


Polecamy również:


Podziel się:

12. Bieg Marszałka


Informacje:

Sezon: 2018-2019

Klasyfikacja: Najlepszy Biegacz 5-10-15

Strony

kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce