| Festiwal Biegów

Promieniowanie, Wielki Zderzacz Hadronów, CERN... Z biegaczem i fizykiem Dominikiem Grządzielem o bieganiu prawie ani słowa


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 21:00

Fizyk jądrowy to zawód niezbyt powszechny w ogóle, a wśród biegaczy spotykany jeszcze rzadziej. Fizykiem jądrowym jest Dominik Grządziel, jeden z najlepszych biegaczy górskich-amatorów. W tym roku zajął piąte miejsce w Biegu 7 Dolin w Krynicy.

Dystans 100 km pokonał w czasie 9 godzin i 42 minut, a przegrał tylko z takimi tuzami jak Bartosz Gorczyca, Marcin Świerc, Czech Tomasz Hudec i Robert Faron. Także jako piąty finiszował na Wielkiej Prehybie w Szczawnicy, ulegając jedynie czterem uczestnikom MP na długim dystansie. Sam w nich nie rywalizował, bo nie ma („nie jest mi potrzebna do szczęścia”) licencji klubowej PZLA.

36-letni biegacz z podkrakowskich Dziekanowic ma w sportowym portfolio także wiele zwycięstw w znanych zawodach. Zwyciężył m.in. w najdłuższych biegach Gorce Ultra-Trail (GUT-102) i ultraMaratonu Bieszczadzkiego (90 km), a na krynickim Festiwalu Biegowym triumfował z kolegami w pierwszej edycji Drużynowej Biegu 7 Dolin 100 km oraz był drugi w B7D-34 km. Gdy Grządziel staje na starcie – wiadomo, że na pewno zakręci się koło podium.

Ale jako przykładny amator, nie tylko biega i jeździ na rowerze (bo kolarstwo kocha nie wiadomo, czy nie bardziej). Ma rodzinę i pracę zawodową, a jest właśnie fizykiem jądrowym.

– Nie znam innego biegacza-fizyka jądrowego... a chyba nawet żadnego biegającego fizyka – przyznaje po zastanowieniu Dominik Grządziel, gdy rozpoczynamy rozmowę.

Czy fizycy jądrowi to – tak może się wydawać – elita wśród ludzi wykształconych na fizyków?

Nie, bez przesady. Ja po prostu zajmuję się zagadnieniami jądrowymi i promieniotwórczością naturalną. Ale każda dziedzina fizyki jest równie istotna. Nie gloryfikowałbym mojej specjalności.'

A co Cię kiedyś pchnęło do kształcenia się w tym kierunku?

Zawsze, już od podstawówki, lubiłem przedmioty ścisłe. Ale na fizyce wylądowałem trochę przypadkowo. Zdałem maturę łączoną z matematyki i szybciutko dostałem się na fizykę na Akademii Górniczo-Hutniczej. Wizja ponad trzech i pół miesiąca wakacji spodobała mi się tak bardzo, że nigdzie więcej już nie próbowałem się dostać (śmiech).

Skończyłem zatem fizykę, a pracę magisterską napisałem przy współpracy z Laboratorium Ekspertyz Radiometrycznych Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk. Jednym z recenzentów był mój obecny szef Krzysztof Kozak. Gdy obroniłem „magisterkę”, akurat powstał wakat w tym Laboratorium, dostałem propozycję i... od ponad 12 lat jestem pracownikiem Instytutu Fizyki Jądrowej. Ot i cała moja kariera (uśmiech).

Czym się tam zajmujesz? Tylko bardzo proszę ludzkim językiem, zrozumiałym dla normalnego człowieka.

Zajmujemy się głównie pomiarami naturalnej promieniotwórczości w środowisku, czyli promieniowaniem gamma, alfa. Dużym działem są też badania stężenia radonu, naturalnego gazu promieniotwórczego powstającego w ziemi, który wydobywa się z niej i może kumulować się w domu, a w zbyt dużym stężeniu jest niebezpieczny.

To, czym się zajmuję w pracy, to samo życie. Jak kiedyś mądrze powiedział jeden z najwybitniejszych polskich fizyków, nieżyjący już, profesor Andrzej Hrynkiewicz, „żyjemy otoczeni morzem promieniowania”. Wszystko promieniuje, cała materia: dociera do nas promieniowanie z kosmosu, promieniują przedmioty codziennego użytku, ale najwięcej promieniowania dociera do nas spod ziemi, ze skał budujących skorupę ziemską. Znajdują się w nich pierwiastki promieniotwórcze, głównie uran i tor. Więc to promieniowanie jest wszędzie wokół nas!

To jak my w tym w ogóle żyjemy? Przecież powszechnie uważamy, że promieniowanie jest szkodliwe, strasznie się go boimy...

Promieniowanie, owszem, jest szkodliwe, ale tylko w bardzo dużej ilości! A promieniowanie nas otaczające na co dzień jest na poziomie dla nas bezpiecznym. Dla mieszkańca Polski roczna dawka przyjmowanego promieniowania naturalnego oraz sztucznego (np. z medycyny) wynosi 3 milisiwerty, podczas gdy w niektórych krajach Azji czy Ameryki Południowej jest to nawet 400 mSv! A oni też normalnie tam żyją! Istnieje nawet hipoteza, że gdyby na ziemi zabrakło promieniowania, byłoby to niebezpieczne dla naszych organizmów, które od zarania dziejów są do niego przyzwyczajone.

Bardzo dziękuję za ciekawy wykład, a teraz... przejdźmy wreszcie do biegania. Dominiku, czy i w jaki sposób to otaczające nas promieniowanie radioaktywne wpływa na nasze bieganie?

Bardzo trudno mi odpowiedzieć na to pytanie... Hipotez na temat oddziaływania promieniowania na organizmy ludzkie jest wiele. Niektóre, tak zwane liniowe, mówią, że każde promieniowanie szkodzi. Według innych, tzw. progowych, szkodliwe jest promieniowanie dopiero powyżej pewnego, z reguły dość wysokiego poziomu. A wreszcie hipoteza hormezy radiacyjnej głosi, że średnie dawki promieniowania są wręcz korzystne dla zdrowia.

Która hipoteza jest prawdziwa? Naukowcy spierają się na ten temat, wciąż nie jesteśmy w stanie tego rozstrzygnąć. Powód jest banalnie prosty: nikt nie przeprowadza na ludziach eksperymentów z promieniowaniem.

Mamy tylko dwa przypadki, z których wiemy, że bardzo duże promieniowanie jest śmiertelne dla człowieka: to bomby atomowe zrzucone przez Amerykanów na Hiroszimę i Nagasaki w sierpniu 1945 r. oraz katastrofa elektrowni w Czarnobylu w kwietniu 1986 r. Stąd wiemy, że dawka rzędu 3-5 siwertów jest tzw. dawką letalną: po jej przyjęciu w ciągu dwóch tygodni połowa napromieniowanej populacji umiera.

Na temat oddziaływania średnich dawek nie wiemy nic, bo – jak mówiłem - nie przeprowadza się eksperymentów na ludziach. A jeśli nawet takie są, to, oczywiście, nikt ich nie ujawni (uśmiech).

Odpowiadając zatem na pytanie o wpływ promieniowania na nasze bieganie muszę powiedzieć, że również nie wiadomo. Skoro nie wiadomo, jak działa na organizm ludzki, to nie da się powiedzieć, jak wpływa na bieganie (uśmiech). (czytaj dalej)

Polecamy również:


Podziel się:

"Nigdzie nie pobiegasz tak dużo za tak niewielkie pieniądze!" Iron Run w Krynicy, najtrudniejsza, ale i najtańsza polska etapówka


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 16:30

Iron Run to najtrudniejsza konkurencja Festiwalu Biegowego w Krynicy.

Polecamy również:


Podziel się:

Półmaraton „Słowaka” wraca do Korony Półmaratonów. „Nie zabiegaliśmy o to”


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 14:48

– Postanowiliśmy nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki - tak mówił nam jeszcze w marcu dyrektor biegu rozgry

Polecamy również:


Podziel się:

34. Bieg Zaślubin – ligowe zawody z długą i piękną historią


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 12:59

Startowali w nim olimpijczycy, mistrzowie Polski, a nawet mistrzowie olimpijscy. W 74.

Polecamy również:


Podziel się:

Winter Trail Małopolska - ostatni szczebel sezonu ambasadorki. "Każdy finiszer jak zwycięzca"


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 12:29

Sezon 2019 w górach postanowiłam zakończyć albo sezon. 2020 rozpocząć w Beskidzie Wyspowym. 4.

Polecamy również:


Podziel się:

17-letnia Polka wygrała Foot Locker Cross Country w USA


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 12:07

Kolejny sukces Zofii Dudek za oceanem.

Polecamy również:


Podziel się:

Holenderka przez lek na dopingu. „To koniec. Rzeczy, które tak kochałam są zakazane”


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 09:48

We wrześniu Hinke Schokker była rywalką Małgorzaty Pazdy-Pozorskiej w holende

Polecamy również:


Podziel się:

Pomaganie przez bieganie – zawsze chętni partnerzy biegowi czekają


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 09:26

Czasami szukamy wymówek, by odłożyć trening.

Polecamy również:


Podziel się:

34. Bieg Zaślubin


Informacje:

Sezon: 2019-2020

Nowe wyzwania w Tatrach: Tatra Skymarathon potwierdzony, Tatra Fest Bieg trudniejszy


Opublikowane w wt., 17/12/2019 - 07:05

Miłośnicy górskiego biegania w najtrudniejszym wydaniu i Tatr mogą już rezerwować datę 25 lipca 2020 ro

Polecamy również:


Podziel się:

Strony

kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce