Dla większości Polaków imprezy biegowe na Słowacji są zupełnie nieznane. Wiemy, że jest maraton w Bratysławie, a przede wszystkim w Koszycach, ale na tym z reguły nasza wiedza się kończy. Częściej niż do naszych południowych sąsiadów jedziemy startować do Niemiec, czy na południe Europy? Czy słusznie pomijamy Słowację?