Niedawno pisaliśmy o trudnościach z udowodnieniem każdego rekordu, zwłaszcza jeśli jego bicie nie odbywa się w błysku kamer, zdarzeniu nie towarzyszy ekipa techniczna, a sprzęt zawodzi. Ostatnie rekordy na Appalachian Trail i Pacific Crest Trail, a właściwie krytyka, jaka spadła na ich autorów, dowodzi, że doprowadzenie do uznania własnego rekordu to czasami większy problem niż sam bieg. Zwłaszcza jeśli nie jest się gwiazdą biegów ultra.