| Festiwal Biegów

Bochnia – historia pisana solą, kurzem i nogami…


Opublikowane w wt., 14/03/2017 - 09:36

Na losowanie tak jak w zeszłym roku czekałem z niecierpliwością. I tak jak w zeszłym roku cała okolica usłyszała, że to właśnie Mafiozów Czterech znalazło się wśród szczęśliwców i znów może pobiegać Bochni!

Polecamy również:


Podziel się:

Jak dbasz tak masz. Kim Collins kończy karierę


Opublikowane w wt., 14/03/2017 - 08:58

Polecamy również:


Podziel się:

Triathlon Polska Bydgoszcz Borówno w cyklu Tri Tour


Opublikowane w wt., 14/03/2017 - 08:57

Do cyklu Tri Tour ponownie dołączyła kultowa w świecie triathlonowym impreza - 20 sierpnia o

Polecamy również:


Podziel się:

Nagłe ustanie akcji serca to wynik...


Opublikowane w wt., 14/03/2017 - 08:53

Polecamy również:


Podziel się:

Chodakowska nieumyślnie naraziła się biegaczkom


Opublikowane w wt., 14/03/2017 - 08:49

Udział w maratonie, czy innym zorganizowanym biegu, to dla biegacza poważna sprawa i lepiej z tego nie żartować. Przekonała się o tym znana instruktorka fitnessu Ewa Chodakowska.

Polecamy również:


Podziel się:

3. Drezdenecka Dycha


Informacje:

Sezon: 2016-2017

Opis wydarzenia:

3. Drezdenecka Dycha zaskoczy Was kilkoma, mniej lub bardziej, przełomowymi zmianami. Wśród nich znajdą się na pewno - nowy termin 07.05.2017r. o godzinie 14:00, nowa trasa biegu oraz nowy cel.

W nadchodzącej edycji Pomagamy Gabrysi Roszak - dziewczynce urodzonej z rozszczepem kręgosłupa, otwartą przepukliną oponowo-rdzeniową w odcinku piersiowym oraz współistniejącym wodogłowiem.

Zimowy Ultramaraton Karkonoski – "kultowy" [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 13/03/2017 - 14:06

Są takie imprezy, które mimo zaledwie kilku edycji dorobiły się miana kultowych. Jedną z nich jest w moim przekonaniu Zimowy Ultramaraton Karkonoski - jeden z niewielu zimowych ultramaratonów, do tego poprowadzony najwyższymi szczytami Karkonoszy – pisze Krzysztof Szala, Ambasador Festiwalu Biegów, autor bloga Biegam gdzie Chcę.

Impreza szczególna, która z racji niebywałej popularności zmusiła organizatorów do przeprowadzenia losowania. Chętnych było i jest znacznie więcej niż miejsc. Co powoduje, że ten 52-kilometrowy bieg jest tak popularny i cieszy się takim zainteresowaniem? Trudno jednoznacznie powiedzieć - myślę, że jest to wypadkowa wielu czynników o których postaram się w tej krótkiej relacji napisać.

Zimowy Ultramaraton Karkonoski, czyli popularnie zwany ZUK organizowany jest od 4 lat. Impreza poświęcona jest pamięci Tomka Kowalskiego - himalaisty, wspinacza, biegacza, pierwszego zdobywcy Broad Peak zimą, który niestety na zawsze został już w górach. Organizatorami i wolontariuszami są najczęściej przyjaciele, rodzina i bliscy. To sprawia, że tę szczególną i ciepłą atmosferę czuć od samego początku do końca. Przy odbiorze pakietów, na każdym punkcie żywieniowym czy na samej mecie, gdy ktoś z uśmiechem zakłada Ci medal na szyję.

W sobotę, 11 marca, o godzinie 5:30, gdy większość Karpacza jeszcze smacznie spała, w Domu Wczasowym Mieszko zaczęli krzątać się pierwsi biegaczy, którzy powoli szykowali się do sprawdzania ekwipunku obowiązkowego. Lekka nerwówka - czy zabrałem wszystko, czy każda rzecz jest odpowiednia i czy bez problemu pod moim numerem startowym pojawi się parafka sędziego. Na szczęście wszystko poszło bardzo sprawnie i po sprawdzeniu kilku wyrywkowych elementów wyposażenia byłem gotowy, aby udać się na start - na Polanę Jakuszycką.

W cenie pakietu zapewniony był transport autobusem, także nikt nie musiał się martwić jak dotrze do Jakuszyc. Na miejscu czekały na nas rozpalone ogniska, ciepła herbata i pomocni organizatorzy, którzy służyli wszystkim uczestnikom pomocą.

Start przesunął się o kilka minut, tak więc punkt 7:40 grupa 340 zawodników ruszyło w ponad 50-kilometrową przygodę grzbietem Karkonoszy.

Pierwsze kilometry, w zasadzie cała trasa do schroniska na Hali Szrenickiej, były jednym wielkim tramwajem. Wąska ścieżka, świeży, kopny śnieg powodował, że wyprzedzanie było praktycznie niemożliwe i wszyscy grzecznie, jeden za drugim powoli łapali kolejne kilometry. Z jednej strony było to trochę frustrujące, z drugiej zaś - skutecznie chłodziło zapędy osób, które nie mają chłodnej głowy i mają tendencje do spalenia się na samym początku biegu. Jako, że sam lubię z początku przycisnąć - w głębi ducha cieszyłem się, że nie mam takiej możliwości.

Na Hali Szrenickiej czeka na nas pierwszy punkt odżywczy, wystawiony na dworze. Do jedzenia wszystko co najlepsze - pomarańcze, banany, jabłka i różne słodkości. Niestety zegar nieubłaganie tyka i trzeba napierać dalej. Pogoda dopisuje, słońce co rusz spoziera zza chmur ogrzewając nas na grzbiecie. Widoki są przepiękne i Karkonosze nie pierwszy raz pokazują swoje zimowe piękne. Aż do schroniska Odrodzenie czeka nas naprawdę komfortowe bieganie w pięknych okolicznościach przyrody.

Można śmiało powiedzieć, że był to najprzyjemniejszy odcinek biegu. Na szlaku zaczęła pojawiać się coraz większa liczba turystów pieszych jak i użytkowników nart biegowych.


Polecamy również:


Podziel się:

4Mobility Grand Prix w Aquathlonie - wysoki poziom i olimpijskie nadzieje w Poznaniu


Opublikowane w pon., 13/03/2017 - 13:39

Dobra frekwencja, wysoki poziom sportowy i młodzi zawodnicy z szansą na olimpijską karierę -

Polecamy również:


Podziel się:

Finał CITY TRAIL w Lublinie, Warszawie i Szczecinie [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 13/03/2017 - 11:53

W weekend 11-12 marca odbyły się ostatnie w sezonie 2016/2017 biegi CITY TRAIL w Lublinie, Warszawie i Szczecinie. Nie zabrakło wielkich emocji i znakomitych wyników – na podkreślenie zasługuje czas 14:48 osiągnięty przez Kamila Jastrzębskiego podczas niedzielnych zawodów w warszawskim Lesie Młociny.

Lublin

Zwycięzca biegu Artur Kern potwierdził, że nie ma na niego mocnych na przełajowej trasie CITY TRAIL nad Zalewem Zemborzyckim. Pochodzący z Hrubieszowa zawodnik wygrał sobotni bieg i tym samym zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Wśród kobiet triumfowała Joanna Wasilewska, która również została triumfatorką w „generalce”. Linię mety minęło 352 osoby.

– Cieszy mnie trzecie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Ten sezon jest nieco inny w moim wykonaniu. Trenuję bardzo luźno, ciężko to nawet nazwać treningiem. Po prosu biegam. Około cztery razy w tygodniu. Sama jednostka treningowa trwa zaledwie godzinę, bo na więcej nie mam czasu. Niedawno urodziło mi się drugie dziecko - córeczka, która w nocy nie zawsze pozwala nam spać. Mimo wszystko staram się podtrzymywać wydolność na pewnym poziomie – mówił Artur Kern na mecie.

– Jeżeli czas mi pozwoli będę miał już inną bazę wyjściową do powrotu na wyższy poziom. Chciałbym kiedyś na biegach CITY TRAIL pokusić się o lepszy wynik. Na pewno wybrałbym Warszawę, bo tam trasa jest idealnie płaska. Biorąc pod uwagę fakt, że na ulicy byłem w stanie uzyskać 14:08 na 5km, wynik na warszawskiej trasie w Lesie Młociny mógłby być nawet lepszy niż 14:30. W Lublinie trasa jest cięższa. Zwłaszcza pierwsze 2km są trudne ze względu na korzenie na trasie. Na pewno jednak będąc w formie mógłbym postarać się o wynik poniżej piętnastu minut. Dziś na mecie miałem stosunkowo dużą i bezpieczną przewagę, ale w początkowej fazie wyglądało to nieco inaczej. Rywale narzucili bardzo szybkie tempo. Pierwszy kilometr minęliśmy w 3:00 i przyznam się, że odczułem te prędkości. Później na szczęście zwolniliśmy, na niższych „obrotach” biegło mi się już do końca komfortowo – podsumował na mecie Artur Kern, aktualny rekordzista Polski na 5000m w hali.

Wynik Artura Kerna to 15:55. Drugie miejsce zajął Michał Piróg - 16:20, a trzecie - Łukasz Nestorowicz - 16:25. W rywalizacji kobiet pierwsze miejsce wywalczyła Joanna Wasilewska - 18:51, drugie Magdalena Kłoda - 19:10, a trzecie - Monika Kosz – 19:19.

– W tej edycji nie miałam tak lekko, jak w poprzednich sezonach. Podczas pierwszego biegu skręciłam kostkę, potem byłam chora, a na kolejnym biegu, w którym startowałam było minus 19 stopni. Do końca nie byłam pewna wygranej – dopiero dzisiejszym biegiem potwierdziłam zwycięstwo. Stres był, bo wiedziałam, że muszę wygrać z Magdą Kłodą, która przez całą edycję deptała mi po piętach. Mimo, że to już czwarta wygrana w cyklu, nadal mam frajdę z tych startów, a im więcej trzeba włożyć wysiłku w zawody, tym jest ona większa – podkreśliła po zawodach Joanna Wasilewska, niegdyś specjalizująca się w biegu na 800m, na którym posiada rekord życiowy na poziomie 2:02,02.

Nad Zalewem Zemborzyckim nie zabrakło także najmłodszych zawodników, startujących w cyklu CITY TRAIL Junior - w pięciu kategoriach wiekowych wystartowało łącznie 65 uczestników.

Zakończenie sezonu odbędzie się na siódmej imprezie – uroczystej gali, podczas której wręczone zostaną pamiątkowe medale, dla wszystkich, którzy ukończyli co najmniej cztery biegi, a także nagrody dla najszybszych. Po raz pierwszy organizatorzy wręczą również nagrodę w Plebiscycie CITY TRAIL na Najlepszego Biegacza 2016 roku, w którym wyróżniony został Artur Kern. Ceremonia zakończenia odbędzie się 23 marca w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji.


Polecamy również:


Podziel się:

Strony

kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce