Malta – wyspa polskich maratończyków! [ZDJĘCIA]
Opublikowane w wt., 01/03/2016 - 11:04
Kiedy przed rokiem wybierałam się na Maltę, spodziewałam się, że będzie egzotycznie i trochę obco, bo przecież daleko od Polski. Poza tym, kto biega maratony w lutym? Spotkałam kilkunastu Polaków. W tym roku byłam już przygotowana na widok rodaków... ale nie aż tylu! Polacy byli jedną z najliczniejszych nacji, biorących udział w 31. Malta Maratonie. Tuż po Maltańczykach i Włochach. Postanowiłam sprawdzić, co sprawia, że tak wielu wybiera akurat ten bieg.
Relacja Kasi Marondel
Malta nie jest dużym krajem. Jest wielkości dużego miasta, choć sama składa się z wielu miast i miasteczek, których granice wypadają często w połowie ulic, między kolejnymi domami. Uczestników maratonu wywozi się autokarami z leżącej na wybrzeżu Sliemy do Mdiny, w centralnej części kraju. Ciche i senne miasteczko tuż po 6:15 w niedzielny poranek wypełnia się rozgrzewającymi się biegaczami. Przed jego bramami wyrasta las przenośnych toalet i nadmuchiwana w ostatniej chwili brama startowa.
Podjeżdżają też auta jednej z firm przewozowych – mobilny depozyt, który dowiezie naszą odzież na metę. Całe szczęście, że organizatorzy o tym pomyśleli, bo przed świtem jest chłodno a mocny wiatr potęguje odczucie zimna. W porywach jego prędkość sięga 50 km/h. I tak pozostanie przez cały dzień, choć temperatura w cieniu wzrośnie nawet do 26 stopni.
Do wyboru do koloru
O 7:30, po wspólnej rozgrzewce, pada strzał startowy dla maratończyków. Na linii startu stanęło ich kilkuset. Znikają za zakrętem po kilkunastu sekundach i Mdina na powrót staje się sennym miasteczkiem. Organizatorzy przenoszą bramę startową o kilkanaście metrów – półmaraton wystartuje w innym kierunku. Ale to dopiero za godzinę i 45 minut. W tym czasie autokary zwożą biegaczy i marszerów.
Poza maratonem i półmaratonem odbywa się tutaj także walkathon – marsz na dystansie półmaratonu z limitem czasu 3h45'. Startuje w nim wiele osób, które zaczynają przygodę z bieganiem, ale także turyści i osoby starsze. Niektórzy przyjechali się bawić – jest całe plemię z filmu Avatar, grupa starszych Japończyków w kostiumach anime...
Są też dwie młode Japonki, które słysząc, że chcę z nimi nagrać wywiad, wyjmują aparaty, telefony i proponują wspólną sesję zdjęciową. – Dlaczego przyleciałyśmy akurat na Maltę? Bo nigdy tu nie byłyśmy. Po prostu. Chciałyśmy zobaczyć tę wyspę, dlatego biegniemy maraton. Tutaj jest tek pięknie! – zachwycają się.


