Tomasz Hamerlak o kontrolach antydopingowych WADA: „Uciążliwe, ale elita się przyzwyczaiła”

 

Tomasz Hamerlak o kontrolach antydopingowych WADA: „Uciążliwe, ale elita się przyzwyczaiła”


Opublikowane w czw., 02/07/2015 - 08:33

Pamiętasz jakąś wyjątkowo dziwną kontrolę, w nietypowym miejscu lub czasie?

Miejsce raczej nie, ale termin już tak. Zaskoczyli mnie zupełnie w drugi dzień świąt. Boże Narodzenie to taki rodzinny czas. Raczej nie składa się wtedy niezapowiedzianych wizyt. Tymczasem komisja zapukała do drzwi o 7:00 rano. Cała rodzina jeszcze zaspana, nie mogliśmy uwierzyć, że przyjechali z Berlina akurat w taki dzień. Oczywiście musiałem ich zaprosić do środka i poddać się kontroli. Brak zawodnika w podanym miejscu lub jego niezgoda na kontrolę ma swoje poważne konsekwencje. Nie mogę więc zrobić nic innego, jak tylko oddać wymagane próbki.

Brzmi to poważnie. Rozumiem, że nie ma możliwości, by zmienić plany i np. wyjechać na święta lub zaplanować wakacje polegające na podróżowaniu po Europie?

Program nie stawia ograniczeń dotyczących miejsc, ale wszystko musi być wpisane w odpowiednim miejscu na serwerze WADA. Mogę jechać na wakacje, ale muszę podać szczegółowo, gdzie będę. Opcji spontanicznego wyjazdu nie ma.

Wakacje polegające na byciu w ciągłej podróży byłyby trudne do zrealizowania. Wprawdzie regulamin przewiduje, że w ciągu trwania programu można chyba dwa razy nie zdążyć dojechać w wyznaczone miejsce, ale lepiej zostawić taką możliwość na jakieś nieprzewidziane zdarzenia.

Program jest więc dosyć uciążliwy, ale oczywiście ma swoje dobre strony. Jest potwierdzeniem, że nasze wyniki to wyłącznie zasługa treningu, siły, charakteru i postawy.

Z jakiego powodu WADA wybrała Cię już po raz trzeci do programu?

Ciężko mi odpowiedzieć. Często się to odbywa na zasadzie losowej. Jednym z powodów jest też fakt rywalizacji w czołówce światowej. Pierwsza dziesiątka rankingu światowego jest zawsze w kręgu zainteresowania. Są także limity zawodników z danego kraju.

Jak działa komisja, gdy już spotka się z zawodnikiem?

Typowo. Przyjeżdżają ze sprzętem do pobierania próbek. Wszystko odbywa się zgodnie z procedurami. Zawodnik oddaje próbkę moczu lub i moczu i krwi. Próbki są zaplombowane i odpowiednio opisane.

Czy zawodnicy niepełnosprawni, którzy muszą przyjmować leki, mają jakieś dodatkowe problemy z kontrolą?

Zawodnik ma obowiązek podania wszystkich przyjmowanych leków. Jednak już na etapie ich przepisywania trzeba brać pod uwagę listę substancji zakazanych i znajdować zamienniki. Jakikolwiek lek jest przepisany, do komisji antydopingowej musi trafić dokładny opis schorzenia i potwierdzenie konieczności przyjmowania jakiejś substancji. Komisja po zapoznaniu się z dokumentacją zezwala na przyjmowanie takiego leku.

Czy zdarzyło się, że w środowisku maratończyków na wózkach, że ktoś nie przeszedł pozytywnie kontroli?

Nie przypominam sobie przypadku stosowania dopingu. Słyszałem o dwóch przypadkach związanych z samymi procedurami i dokumentacją. Nie pamiętam szczegółów, ale zdaje się, że wymagana dokumentacja dotarła po terminie. Skandalu dopingowego wśród maratończyków na wózkach nie było. To raczej sport oparty na czystej rywalizacji.

Rozmawiała Ilona Berezowska

fot. IB

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce