Michał Rynkowski: "Start Rosji w Rio? Mam wątpliwości"
Opublikowane w pt., 29/01/2016 - 08:32
Po opublikowaniu przez byłego szefa Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) Dicka Pounda raportu dotyczącego sytuacji w Rosji, federacja lekkoatletyczna tego kraju została zawieszona. Zawodnicy nie mogą startować na imprezach międzynarodowych, pod znakiem zapytania stoi start całej ekipy na Igrzyskach Olimpijskich. Czy Pan zdaniem Moskwa jest w stanie na tyle szybko uporać się z aferą byśmy mogli zobaczyć lekkoatletów rosyjskich w Rio de Janeiro?
Mam spore wątpliwości. Warto pamiętać, że teraz większość rosyjskich sportowców jest poza jakąkolwiek kontrolą. Nie działa przecież ani Rosyjską Agencję Antydopingowa, ani moskiewskie laboratorium. A przecież jeszcze nie tak dawno temu przeprowadzano tam w ciągu roku ok 13-15 tys. badań. Nawet biorąc pod uwagę to, że jakaś część z nich była manipulowana to jednak ogólnie zawodnicy byli sprawdzani.
Jakie pociąga to za sobą konsekwencje?
Pojawia się pytanie, skoro nie ma kontroli, jak w takim razie ci zawodnicy mają wystartować na Igrzyskach Olimpijskich? Kto da gwarancję, że nie zażywali oni od kilku miesięcy zakazanych substancji, że są po prostu uczciwi.
Takie pytanie dotyczy jednak nie tylko Rosji. W bardzo wielu krajach nie działa praktycznie żaden system antydopingowy.
To prawda. Azerbejdżan, Gruzja, niemal cała Afryka są poza rzetelną kontrolą.
A jak wygląda sytuacja w Brazylii? Czy możemy być spokojni, że podczas Igrzysk Olimpijskich sportowcy będą skrupulatnie sprawdzani?
Jestem o to spokojny. Choć system antydopingowy z prawdziwego zdarzenia w Brazylii dopiero okrzepł – funkcjonuje raptem dwa lata – to trzeba pamiętać, że podczas Olimpiady kontrole będą koordynowane przez WADA.
Czy podobnie było w Soczi? Czy jest Pan pewien, że Rosjanie nie manipulowali badaniami?
Na poziomie laboratorium wydaje mi się to mało prawdopodobne. Szybciej mogę to sobie wyobrazić w przypadku kontrolerów.
Wracając do zbliżających się Igrzysk, czy według Pana będą one czyste? Czy nie grozi nam skandal na miarę Ben Johnsona z Seulu?
Mam nadzieję, że nie. Warto pamiętać, że teraz trudniej jest stosować doping niż choćby w latach 90-tych XX wieku. Dysponujemy coraz bardziej precyzyjnymi narzędziami. Również prawnymi. Świetnym pomysłem jest to, że możemy teraz próbki przechowywać nawet przez dziesięć lat. Dzięki temu, kiedy pojawią się nowe możliwości technologiczne będziemy mogli sprawdzić czy dany sportowiec nie oszukiwał w przeszłości i w razie czego go ukarać. Oczywiście nie wierzę, że jesteśmy w stanie ostatecznie wygrać z dopingiem. To cały czas będzie takie gonienie za króliczkiem. Zawsze znajdą się wśród sportowców oszuści.
Wspomniał Pan o gonitwie. Działalność komisji i laboratoriów antydopingowych to rzeczywiście jest taka pogoń za firmami farmaceutycznymi, które wymyślają coraz bardziej wyrafinowane, trudne do wykrycia substancje. Ben Johnson wpadł za stosowanie stanozolol, później królowało EPO. W jaki sposób teraz próbują oszukiwać dopingowicze?
Z jednej strony jest to trudny do wykrycia doping genetyczny, z drugiej następca EPO, czyli AICAR. Sportowcy próbują też innej metody. Biorą np. doping w mikrodawkach, dzięki czemu jest on nie do wykrycia po 10, 20 godzinach. Oczywiście jesteśmy w stanie również temu przeciwdziałać. Ale to jest kosztowne.
Rok temu weszły w życie zaostrzone przepisy dotyczące kar za stosowanie dopingu. Teraz za przyjmowanie zakazanych substancji grozi czteroletnia dyskwalifikacja. Niektórzy sportowcy mówią jednak, że oszuści powinni być dożywotnio wykluczeni z rywalizacji. Co Pan o tym myśli?
Moim zdaniem obecne przepisy są wystarczające. Tak naprawdę czteroletnia dyskwalifikacja oznacza dla zawodnika śmierć sportową. Przecież przez ten czas nie tylko nie może on rywalizować, ale również traci stypendium. Dyskwalifikacja oznacza też, że zawodnik jest całkowicie wykluczony ze sportu i nie może np. pracować jako trener lub działacz.
Rozmawiał Maciej Gelberg
O tym jak to w praktyce walka z dopingiem wygląda to w Polsce, o projektowanych zmianach w funkcjonowaniu Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, nowym budżecie, jakości i ilości krajowych kontroli, a także egzotycznej misji w Azerbejdżanie opowie Michał Rynkowski w drugiej części naszego wywiadu (poniżej)
red.


