Marcin Brol: „Maraton? Dajmy ciału czas do spokojnej adaptacji”

 

Marcin Brol: „Maraton? Dajmy ciału czas do spokojnej adaptacji”


Opublikowane w czw., 13/03/2014 - 09:42

Jak wygląda Twój tygodniowy plan treningowy?

Nie mam planu. Od dawna biegam bez żadnych planów. Moje bieganie jest bardziej intuicyjne, kieruje się własnym samopoczuciem. Korzystam oczywiście z najpopularniejszych środków treningowych jak wybiegania, interwały, biegi tempowe, krosowe, podbiegi, przebieżki, wycieczki biegowe.  I tempa interwałów i tych biegów tempowych szacuję wg znanych już powszechnie tabelek Danielsa.

Natomiast jeśli chodzi o całą resztę to nie przykładam szczególnej wagi do tego, co wskazuje mi zegarek. Staram się kierować własnym samopoczuciem. Nie lubię też zbyt dużej liczby kilometrów. 40 – 80 km na tydzień. Staram się dbać o jakość szybszego biegania i maksymalnie się na nim skupiać. Przed naprawdę mocnymi treningami oraz zawodami staram się być wypoczęty. No i to oczywiście nie jest samo bieganie. Sporo czasu spędzam też na rowerze, na którym też dojeżdżam do pracy. Gram w badmintona, wspinam się na ściankę itd. Co jakiś czas korzystam również z pomocy fizjoterapeuty, który pomaga mi w odnalezieniu usterek w moim ciele. Dbam o rozciąganie, nie biegam gdy coś boli. I od dłuższego czasu udaje mi się unikać kontuzji. Jak chodzi o starty to też jest chaos.

Gdzie startujesz?

Często zupełnie gdzie indziej, niż to zaplanowałem sobie kilka miesięcy wcześniej.  Generalnie jest to mieszanka biegów górskich, krosowych na różnych dystansach, biegów rajdów rowerowych na orientacje, rajdów przygodowych, krótkich triatlonów. Czasem startuje też w biegach ulicznych na 5, 10 km, gdzie mogę się sprawdzić, w obiektywnych warunkach porównać progres.  W pierwszym roku mojego biegania było to 25 minut na 5 km i 52 minuty na 10 km. Teraz na „piątke” złamałem barierę 19 minut, a na dychę 38 minut. Zobaczymy, co będzie dalej. Być może spróbuję wreszcie też trochę szybciej pobiec połówkę.

Wspomniałeś o rajdach. Na wielu można Cię spotkać. Co dają Ci takie imprezy?

Jako, że moją drugą pasją jest rower zawsze interesowały mnie także sporty, gdzie te dyscypliny są połączone. Dzisiaj, gdy zawodów jest mnóstwo, coraz więcej jest także triatlonów oraz rajdów przygodowych. I w ramach odskoczni startuję czasem i w takich zawodach. Te moje triathlony to zawsze były kameralne zawody w okolicy. Na krótkim dystansie i rowerach MTB. Bardzo miło je wspominam. Akurat w tych dniach nie mam w planach startów na dłuższym dystansie. To dość wysokie koszta i wymagają sporego zaangażowania w trening. A jednak bardziej mnie ciągnie w góry.

Natomiast bardzo lubię rajdy przygodowe. Połączenie roweru, biegania i innych dyscyplin jak kajaki, wspinaczka, do tego jakieś zadania niespodzianki. Poruszamy się ciągle z mapą i kompasem, a startuje się drużynowo. Więc to po prostu jest bardzo fajne, a przy tym znakomicie wpływa na mój organizm, który rozwijam równomiernie.

A jak wyglądają Twoje przygotowania do górskich zawodów?

Tu jest zupełnie inaczej niż w przypadku biegów ulicznych, gdzie jesteśmy wręcz bombardowani planami treningowymi na różne dystanse, różne wyniki. Wszystko rozpisane tak dokładnie jak tylko się da. Ciężko o takie rozpiski dla biegaczy górskich. I też górale bardzo różnie trenują. Na pewno bardzo ważne jest obieganie w górach. Im więcej czasu biegamy po górach, tym lepiej. Szczególnie zbiegów się najlepiej nauczyć po prostu zbiegając. Ale wiadomo, nie zawsze mamy takie warunki. Jednak jak się dobrze poszuka w swojej okolicy to można znaleźć górkę, na której można się trochę pobawić. Ale generalnie trening nie różni się, aż tak bardzo od zwykłego treningu biegowego. Ważne jest też ogólne, wybieganie, interwały.

Jak ktoś chce spróbować swoich sił w biegach górskich to zdecydowanie polecam zaopatrzenie się w odpowiednie obuwie. Na rynku pojawia się coraz więcej butów dedykowanych do biegania po górach. Głównie chodzi o bieżnik, agresywny daje nam lepsze trzymanie i większą pewność w terenie. Acz nie jest to konieczne, gdy jest sucho. Na pierwszy start polecam krótkie biegi (5-8 km) w stylu alpejskim. Biegnie się głównie pod górę i to generalnie ciężkie biegi. Prawdopodobnie nie uda nam się pokonać całego dystansu biegiem, ale tym nie powinniśmy się przejmować. Dla zdecydowanej większości zawodników jest to marszobieg.

Jakie są Twoje ulubione imprezy biegowe. Gdzie poleciłbyś starty takim biegaczom jak ty?

Choć niespecjalnie pociągają mnie największe imprezy biegowe, to wiele biegów przypadło mi do gustu. Jednak najmilej wspominam biegi górskie takie jak Chudy Wawrzyniec, Gorce Maraton, Bieg na Żar, Skrzyczne czy Wilcze Gronie.  To bardzo różne zawody. Ale wszystkie one mają piękne trasy i są świetnie zorganizowane. Bardzo lubię też biegi na 5 km. Nie ma ich zbyt wiele, a to wg mnie idealny dystans żeby dać z siebie wszystko, a po takiej piątce człowiek też szybko się regeneruje.

Poza tym bardzo lubię też miejskie rajdy przygodowe oraz wieczorne biegi na orientację organizowane na Górnym Śląsku. Bardzo ciekawą imprezą jest również Festiwal Biegowy w Krynicy. To prawdziwe święto biegania. Można się wybrać ze znajomymi na cały weekend i każdy odnajdzie tam zawody idealne dla siebie, a może nawet kilka. Podobnie jak w roku ubiegłym, w tym także wybieram się z grupą przyjaciół. Dla mnie to również okazja do wspólnego spędzania czasu wolnego.

Do zobaczenia zatem!

Rozmawiała Klaudia Kapica

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce