Jarosław Żórawski: „Sędzia powinien być tłem dla zawodników”

 

Jarosław Żórawski: „Sędzia powinien być tłem dla zawodników”


Opublikowane w śr., 11/02/2015 - 11:16

Która grupa sportowców łatwiej, spokojniej przyjmuje decyzje sędziów - amatorzy czy zawodowcy?

Różnie z tym bywa. Sport amatorski i zawodowy wzbudza takie same emocje, każdy chcę wygrać, pobić rekord życiowy. Każdy przeżywa swój bieg. Jak ważne decyzje podejmują sędziowie, niech świadczy o tym dyskwalifikacja Marcina Lewandowskiego podczas Halowych Mistrzostw Świata w Sopocie w ubiegłym roku, gdzie po ukończeniu biegu finałowego na dystansie 800m został pozbawiony brązowego medalu. Sędziowie torowi zauważyli, że Marcin postawił jeden krok poza wewnętrzną linię pierwszego toru. W rywalizacji zupełnie mu to nie pomogło, a wręcz przeszkodziło, jednak było to działanie niezgodne z przepisami. Decyzja do podjęcia była tylko jedna.

Skąd, Pana zdaniem, biorą się nieporozumienia na linii arbitrzy - zawodnicy?

Sędziowie są bezstronni, traktują wszystkich zawodników jednakowo. Tu nie ma wyjątków. Wszystkie zawody odbywają się zgodnie z przepisami rozgrywania zawodów lekkoatletycznych. Jednak zawodnicy i ich trenerzy, często pod wpływem emocji, widzą to, co chcą widzieć i interpretują przepisy po swojemu. Często trener jest oddalony od belki na skoczni o kilka metrów, a mimo to prowadzi dyskusję z sędzią, że on widział wszystko lepiej i skoku przekroczonego nie było.

Tak samo jest z biegami ze startu w blokach. Trenerzy albo zawodnicy zawsze uważają, że nie było falstartu. Ważny jest punkt obserwacji momentu startu. Sędzia starter jest najbliżej, widzi całą sytuację i na pewno podejmuje decyzję sprawiedliwie. Zawodnicy i trenerzy zawsze mają prawo odwołać się od decyzji sędziego głównego danej konkurencji, istnieje coś takiego jak Komisja Odwoławcza. Oczywiście bywa, że sędzia popełnia błąd w ocenie danej sytuacji, ale jak każdy człowiek - ma prawo do pomyłki.

Co trzeba zrobić, żeby zostać sędzią PZLA?

Trzeba ukończyć kurs sędziowski, po którym zostaje się sędzią kandydatem i dopiero po okresie dwóch lat regularnych sędziowań, można zostać sędzią z licencją PZLA. Przypomnę, że sędziowie specjalizują się w konkurencjach skokowych, biegowych, rzutowych, chodzie sportowym oraz startach.

Pierwsze lata sędziowania to oczywiście czas nauki, zbierania doświadczeń. W moim przypadku dopiero po 6 latach zdobyłem III licencję specjalistyczną w biegach, następnie II. Dzięki temu mogę pełnić funkcję sędziego głównego biegów na imprezach mistrzowskich. Przy okazji zapraszam wszystkich chętnych, którzy chcieliby zostać sędzią lekkoatletycznym na kursy sędziowskie - to bardzo fajna przygoda, można poznać wiele ciekawych osób, sportowców. W moim przypadku miałem okazję uścisnąć dłoń m.in. Usaina Bolta, Asafy Powella, Galena Ruppa, Jeleny Isinbajewej i wielu innych znakomitości bieżni czy skoczni.

Jakie jest zainteresowanie kursami?

Odkąd pełnię funkcję Przewodniczącego Wojewódzkiego Kolegium Sędziów w województwie mazowieckim, czyli od 3 lat, w trzech kursach na sędziego lekkoatletyki wzięło udział około 80 osób.

Sędziował Pan wiele imprez. Które zapadły Panu w pamięć?

Największe wrażenie wywarło na mnie sędziowanie pierwszych biegów Run Warsaw, w których uczestniczyło ponad 10 000 osób. Mając dwadzieścia kilka lat, pełniłem zaszczytną funkcję startera biegów. Miałem obawy - i mam je do dzisiaj - czy pistolet startowy mnie nie zawiedzie czy będzie niewypał podczas odliczania startowego. To było nerwowe odliczanie 10, 9, 8, …. 3, 2,1.... Na szczęście padł strzał (śmiech). I tak jest do dzisiaj.

Bardzo przyjemnie sędziuję się biegi Triady Biegowej (na zdjęciu Bieg Powstania Warszawskiego), organizowane przez dawny WOSIR w Warszawie (dziś Centrum Aktywna Warszawa – red). Co roku mam możliwość spotkania naszych kombatantów, od których zawsze usłyszę historię z lat wojennych. To zaszczyt móc uczestniczyć w takich zawodach.

Najbardziej profesjonalnie zorganizowane zawody, jakie dotychczas sędziowałem to Orlen Warsaw Maraton. Tu arbiter czuję się naprawdę ważny. Organizatorzy dbają o każdy szczegół, zaczynając od ubioru dla każdego ze stu sędziów obecnych na zawodach, poprzez autokary, które rozwożą sędziów na trasę biegu, a kończąc na prowiancie. Bo przypomnę, że niektórzy sędziowie pełnią swoje funkcję przez 8 - 9 godzin.

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce