Daniel Formela: Nie ma miejsca na „cwaniakowanie”
Opublikowane w wt., 21/07/2015 - 08:50
Porozmawiajmy o dwóch wielkich wydarzeniach triathlonowych w Polsce. To przełomowy rok – do Poznania zawita seria Challenge, a Gdynia po raz pierwszy gościć będzie zawody z legendarnej serii IRONMAN. Dołączamy zatem do elity tego sportu. Czego spodziewasz się po obu imprezach i jakie cele stawiasz przed sobą?
Bardzo cieszę się z faktu, że mamy w Polsce dwie imprezy z największych serii na świecie, a w dodatku wezmę udział w każdej z nich. To świetny impuls dla popularyzacji i rozwoju triathlonu, nie pomijając oczywiście wielu innych, mniejszych imprez w całym kraju. Mój cel na zawody w Poznaniu i Gdyni jest bardzo prosty – dać z siebie wszystko. Wydaje się to banalne, ale tak osobiście postrzegam specyfikę triathlonu na długim dystansie. Moim głównym celem są Mistrzostwa Świata w Zell am See i tam stawiam sobie cele wynikowe, a w pozostałych startach chcę być po prostu jak najlepszy.
Czy zatem w Poznaniu i w Gdyni będziesz walczył o każdą sekundę, czy jednak będzie w tym trochę kalkulacji i oszczędzania sił na IRONMAN 70.3 World Championships?
Nigdy nie ma kalkulacji. Plany treningowe i startowe, za które odpowiada mój trener, są przemyślane w taki sposób, że nie ma tam miejsca na „cwaniakowanie”. Moja dyspozycja na każdych zawodach może się różnić, bo cały czas będę w trakcie przygotowań. Ale podobnie jak w Suszu, na pewno dam z siebie wszystko. Jeśli maksymalny wysiłek na którychś zawodach miałby mi przeszkodzić w starcie docelowym, po prostu bym tam nie wystartował.
Mówi się, że triathlon to sztuka odżywiania i czasem to ono potrafi zdecydować o wyniku. W jaki sposób odżywiasz się tuż przed i w czasie zawodów?
To jeden z moich ulubionych tematów. Bardzo często dyskutuję o tym z różnymi zawodnikami. Dzięki Kubie Czaji, który jest również dietetykiem, zdobyłem cenną wiedzę i doświadczenie w tym zakresie. Dawniej ignorowałem kwestie żywieniowe, ale teraz wiem, że jest to klucz do sukcesu i wszystko mam precyzyjnie rozplanowane. Przed długimi zawodami stosuję ładowanie węglowodanowe. Unikam też pokarmów tłustych i ciężkostrawnych. W trakcie wyścigu ustawiam alert, np. co 20 minut, który w ferworze walki przypomina mi o zjedzeniu żelu energetycznego. Stosuję żele ALE, a dodatkowo regularnie nawadniam się izotonikiem lub hipotonikiem ALE Race. Bez względu na warunki pogodowe, nigdy nie unikam odżywiania. Jest ono kluczowe nie tylko dla wyniku w danych zawodach, ale ma też wpływ na stan organizmu po ich zakończeniu.
Czego Ci życzyć na najbliższe tygodnie?
Przede wszystkim zdrowia i bezpieczeństwa.
Rozmawiał Piotr Jakubik

