Andreas Mikkelsen posmakował ultra. Pobiegnie w Polsce? „Może w przyszłym roku”
Opublikowane w czw., 07/04/2016 - 10:59
Jak było na trasie? Co dał Ci ten start?
Dowiedziałem się, że bieganie może być i jest trudne, wymagające. Jednocześnie może dawać mnóstwo satysfakcji. Tak naprawdę sprawność jest kluczem do dawania z siebie wszystkiego w samochodzie rajdowym. Sam samochód - jego własności i to jak go ustawiasz, to nie wszystko. Przez długi czas i przy wysokich prędkościach musisz też zachowywać skupienie, analizować otoczenie, szybko podejmować decyzje. Bieg ultra to znakomita formą przygotowania się na to wszystko.
Na „swojej” mecie w Landeck, powiedziałeś, że chętnie tu wrócisz i ukończysz wszystkie etapy biegu...
To był mój pierwszy, prawdziwy bieg ultra. Mam nadzieję, że będę miał szansę go powtórzyć.
Co podoba Ci się w bieganiu, a czego nie lubisz? Gdzie lubisz biegać?
Cieszę się bieganiem w górach – różnica poziomów, różne prędkości, bliskość natury. Ale równie chętnie biegam po plaży czy ulicach Monte Carlo.
Czy planujesz jeszcze jakieś starty ultra? Starty na ulicy? Zapraszamy do Krynicy na Bieg 7 Dolin!
Rajdowe Mistrzostwa Świata (WRC) mają bardzo napięty terminarz, a przecież muszę jeszcze znaleźć czas na odpoczynek. Na razie więc planuje tylko jeden start – w czerwcu pobiegnę 100 km w Austrii. Krynica? Polska? Może uda się w przyszłym roku...
W młodości dużo i efektywnie jeździłeś na nartach. Reprezentowałeś nawet swój kraj w narciarstwie alpejskim w imprezach juniorskich. Dlaczego porzuciłeś tę dyscyplinę?
Rzeczywiście odnosiłem sukcesy w narciarstwie alpejskim. Niestety przez kontuzję kolana musiałem zrezygnować z treningów.
Znakomicie rozpocząłeś sezon WRC. Zajmujesz obecne drugie miejsce w mistrzostwach (po rajdzie Meksyku - trzecie) i gonisz Mistrza Świata Sebastiana Ogier'a.
Na koniec sezonu mam nadzieję przegonić Sebastiana i zdobyć tytuł mistrzowski. Nigdy nie wiadomo co się stanie! (śmiech)
Zobaczymy Cię w Mikołajkach na starcie 73. LOTOS Rajdu Polski?
Oczywiście. Do zobaczenia!
Rozmawiał Grzegorz Rogowski
fot. Archiwum prywatne Andreasa Michelsena / @World



