Z kolan po złoto! Peres Jechirchir i Geoffrey Kamworor mistrzami świata w półmaratonie!
Opublikowane w sob., 26/03/2016 - 16:48
Mężczyźni:
Na starcie biegu sensacja – na śliskiej nawierzchni wraz z siedmioma innymi zawodnikami upada Geoffrey Kamworor (w środku, biała czapeczka). Tłum napiera na Kenijczyka, który jednak bardzo szybko się podnosi i nadrabia stratę do głównych rywali. Po 3-4 minutach już biegnie ramię w ramię z Farahem.
Not the ideal start for Geoffrey Kamworor....
He's leading now though! pic.twitter.com/Od6C1bH3P7— Cardiff World Half (@Cardiff2016) 26 marca 2016
Męska czołówka krystalizuje się szybko – po 10 minutach biegu w czubie jest jest już 10-15 zawodników. Jest w niej komplet pięciu Kenijczyków, do tego czterech Etiopczyków i osamotniony Farah. Prowadzą stawkę na zmianę Bedan Karoki Muchiri i Abayneh Ayale.
Na 5. kilometr jako pierwszy wbiega Edwin Kiprop Kiptoo (14:10). Farah kontroluje rywali z dystansu, bo z kilkumetrową stratą do prowadzącego Muchiriego. Liderująca grupa liczy już ok 10 biegaczy.
Na 9. kilometrze i punkcie serwisowym Farah traci już ok. 20-25 metrów do liderującej grupy, z trójką Kenijczyów i Etiopczykiem.
Do 10. kilometra jako pierwszy dociera Bedan Karoki Muchiri (27:59). Na tym etapie szanse Faraha na złoto dramatycznie spadają, bo do prowadzącej grupy - trójka Kenijczyków i dwójka Etiopczyków - traci już ok 50-60 metrów. Trzeci z Kenijczyków Simon Cheprot – powoli traci dystans do liderujących kolegów.
Skutków upadku nie odczuwa zupełnie Kamworor, który wraz z Muchirim od ok. 13 kilometra prowadzi stawkę do mety. 15. kilometr Muchiri i Kamworor przecinają w czasie 41:41.
Tymczasem Farah dwoi się i troi by odzyskać stracony dystans – na ok. 17 kilometrze dopada Ayalę i piąte miejsce. Po chwili Farah i Ayala dochodzą słabnącego Tamirata Tolę i czwarte miejsce. Tymczasem Muchuri i Kamworor powiększają przewagę nad goniącą grupą z Farahem. Trzeci Kenijczyk - Simon Cheprot - traci coraz bardziej na siłach.
Na ok. 19. kilometrze Farah, Ayala i Tola doganiają Cheprota i trzecie miejsce. Walka o brązowy medal zapowiada się niemniej emocjonująco jak pojedynek o złoto, bo Cheprot nie zamierza odpuszczać.
W krótkiej chwili nad trasę nadciąga prawdziwy pogodowy armageddon. Ulewa i mocny wiatr wprost atakują oczy biegaczy. Najlepiej z deszczem radzi sobie... pechowiec Kamworor, który na 20. kilometrze (czas 56:01) zostawia na na kilkadziesiąt metrów Muchiriego. Obrońca tytułu nie pozostawia złudzeń i wygrywa mistrzowski bieg z czasem 59:10.
Pasjonujący sprint po brąz rozgrywają Farah i Ayala. Ku uciesze gospodarzy wygrywa ten pierwszy – czas 59:59 i 49 sekund straty do Kamworora.
Wyniki:
Każdy z krajów mógł wystawić do mistrzostw do 5 reprezentantów. Z tej możliwości skorzystały m.in. Rumunia, Bułgaria, Słowacja, Ukraina, Łotwa, a nawet Makao, Kirgistan czy Uzbekistan. Nie skorzystała Polska. To ogromna strata dla polskich biegów, bo walijska impreza znakomicie promowała naszą dyscyplinę. Przekaz „live” do kilkudziesięciu krajów świata i tłum kibiców wzdłuż trasy to właśnie to, co napędza bieganie.
Najlepszym z Polaków w biegu otwartym był Michał Głowacki - 1:11:30. Tuż za nim Michał Leśniak - czas 1:17:08. Gratulujemy!
red.






