W Toruniu rozdano medale Halowych Mistrzostw Polski
Opublikowane w pon., 23/02/2015 - 15:41
W biegu na 800m mężczyzn nie było tylu emocji, co w rywalizacji pań. Zabrakło głownie chorego Adama Kszczota. Do Torunia nie przyjechał też powracający do zdrowia po kontuzji Artur Kuciapski. Faworytem był więc Marcin Lewandowski i to on zwyciężył z czasem 1:49.73. Za jego plecami o srebro walczyli Kamil Gurdak i Karol Konieczny. Wygrał ten pierwszy różnicą dwóch dziesiątych sekundy, z czasem 1:50.14.
Sensacja, jednak bez minimum
Największe zaskoczenie spowodował bieg na 1500m mężczyzn. Teoretycznie silniejsza pierwsza seria biegacze, w której znaleźli się zawodnicy posiadający już minimum na halowe Mistrzostwa Europy w Pradze jak Mateusz Demczyszak, Artur Ostrowski, Krzysztof Żebrowski czy Szymon Krawczyk, osiągnęła gorsze rezultaty niż rywale w drugim rzucie. Mistrzem Polski został sensacyjnie Dawid Waloski. Jakkolwiek jego czas – 3:48.66, nie spełnia minimów PZLA. Najlepszy z zawodników z minimami był Artur Ostrowski, który dotarł na metę na czwartej pozycji z czasem 3:51.93.
Poznań i Katowice bezkonkurencyjne
Biegi sztafetowe mężczyzn 4 x 200m zwyciężył AZS Poznań z czasem 1:26.91, wyprzedzając Śląsk Wrocław i Agros Zamość. Natomiast wśród kobiet najlepsza okazała się drużyna AZS AWF Katowice (1:38.01) przed AZS AWFIS Gdańsk i SKLA Sopot.
Lićwinko wisienką na torcie
W ocenie PZLA, impreza stała na wysokim poziomie. Tak organizacyjnym jak i sportowym.
– Piękna hala i szybka bieżnia sprzyjała osiąganym rezultatom. Może brakowało tylko transportu z hotelu na halę, ale nie była to duża odległość, więc nie ma co narzekać – ocenia Tadeusz Osik, trener bloku sprintu w PZLA.
– Zabrakło kilku zawodników z najwyższej półki jak Paweł Wojciechowski w skoku o tyczce czy Adam Kszczot na 800m, ale w większości konkurencji poziom był bardzo wysoki. Zdarzały się bardzo ciekawe pojedynki, gdzie o medal walczyły dwie, trzy osoby. Biegi na 200 czy 400 metrów były bardzo ciekawe. Również poziom w pchnięciu kulą mimo braku Tomka Majewskiego był znakomity, aż trzech zawodników uzyskało ponad 20 metrów.
– Ewa Swoboda uzyskała dwa wyniki na bardzo wysokim poziomie. Powiem tylko, że gdy trenowałem Darię Korczyńską, to w 2007 roku w Birmingham wynikiem 7,20 sek. zdobywała ona brązowy medal Halowych Mistrzostw Europy. Również Karol Zalewski pokazał się z dobrej strony. Trochę szkoda, że zabrakło reklamy w samym Toruniu, bo było dużo wolnych miejsc na trybunach. Podczas tych mistrzostw naprawdę było co oglądać – podsumowuje Tadeusz Osik.
W ocenie trenera, wisienką na torcie Halowych Mistrzostw Polski w Toruniu był rekord Polski w skoku wzwyż, który ustanowiła halowa mistrzyni świata Kamila Lićwinko - 2,02 m. Pełne wyniki imprezy znajdziecie TUTAJ.
59. Halowe Mistrzostwa Polski były ostatnią szansą na wywalczenie kwalifikacji na Halowe Mistrzostwa Europy. Impreza odbędzie się w dniach 5-8 merca w Pradze.
RZ
fot. Marek Biczyk / PZLA

