Piotr Łobodziński wygrywa GP Europy Towerruning!

 

Piotr Łobodziński wygrywa GP Europy Towerruning!


Opublikowane w pt., 19/06/2015 - 02:15

WIEDEŃ

Ogromnym sukcesem polskich biegaczy zakończyły się pierwsze zawody prestiżowego cyklu Towerrunning Grand Prix of Europe.W Wiedniu nie było mocnych na Piotra Łobodzińskiego, w rywalizacji kobiet druga na metę wbiegła Dominika Wiśniewska-Ulfik.

Dla miłośników towerrunningu ten wynik nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem. Zwycięstwo Łobodzińskiego można było obstawiać niemal w ciemno. Co prawda polski zawodnik nie przepada za bieganiem po 776 stopniach Wieży Dunaju uznając, że jest to trasa dla niego za szybka. – Wolę wyższe budynki, nie uważam się za sprintera – mówił przed startem.

Jednakże trudno było spodziewać się innego wyniku niż pewne zwycięstwo zawodnika 4Flex Sport Teamu. Po pierwsze Polak triumfował tu w zeszłym roku podczas Mistrzostw Europy, poza tym jest obecnie w wybornej formie. W tym sezonie wygrał wszystkie 10 zawodów, w których uczestniczył.

Polak przyjechał do Wiednia myśląc nie tylko o zwycięstwie. – To był plan minimum – mówił po zakończeniu zawodów. Biegacz zamierzał jeszcze zrealizować dwa inne cele. – Chciałem poprawić rekord trasy, a jeśli byłoby to możliwe wbiec na górę w czasie poniżej 3 minut i 20 sekund.

Niestety nie udało się zrealizować żadnego z tych zamierzeń. Wynik Polaka – 3:25:66 jest o blisko 2 sekundy słabszy od rekordu Niemca Christiana Riedla ustanowionego na początku bieżącego roku. – Brakował dzisiaj trochę świeżości – mówił Łobodziński. We wtorek zrobiłem mocny trening na schodach. Wcześniej ostro przygotowywałem się do zawodów w bieganiu po wodzie, w których za tydzień wystartuję we Francji. Tak więc te dwa dni odpoczynku to było trochę za mało, by pobiec wymarzone 3:19:00 - zauważył zawodnik.

Teraz Polak będzie bronić 4-sekundowej przewagi nad Słowakiem Tomasem Celko i blisko 12-sekundowej nad Czechem Tomaszem Maceckiem w dwóch kolejnych zawodach Grand Prix. – Aby wygrać cały cykl muszę być pierwszy nie tylko w Wiedniu, ale i w Brnie oraz stanąć na podium w Bratysławie – powiedział biegacz 4Flex Sport Teamu.

Nie będzie to łatwe. – Tomas Celko choć narzekał ostatnio na zdrowie, brał nawet antybiotyki to pobiegł dziś rewelacyjnie. Jak będzie jutro? Mam nadzieję, że podobnie jak w zeszłym roku, kiedy wbiegając na dach najwyższego budynku w Czechach – AZ Tower uzyskałem nad Słowakiem trzy sekundy przewagi. W Bratysławie nie liczę na wygraną. To bardzo szybka trasa, której rekordzistą jest Celko – zauważa Polak.

Tak jak zwycięstwo Łobodzińskiego nie było dla nikogo zaskoczeniem, tak triumfu wśród kobiet Suzy Walsham też należało się spodziewać. Drugą na mecie Dominikę Wiśniewską-Ulfik Australijka pokonała o blisko 15 sekund. Polka stoczyła za to fantastyczny pojedynek z Lenką Svabikową. Od Czeszki okazała się lepsza zaledwie o niecałe dwie sekundy. – W zeszłym roku rywalizacja była podobnie zaciekła, tylko wtedy to Lenka była górą – powiedziała Nam pani Dominika. – Cieszę się, że udało mi się zrewanżować, tym bardziej, że Czeszka jest niesamowicie szybka na krótkich dystansach.  

Impreza w Wiedniu należała do bardzo kameralnych. Towerrunning to nadal impreza niszowa w Austrii. Poza Piotrem Łobodzińskim i dwoma, trzema zawodnikami trudno mówić w zawodowcach w tej dyscyplinie sportu. Mekką biegania po schodach są Stany Zjednoczone. Tu organizowanych jest najwięcej zawodów. Mają one jednak charakter czysto amatorski. Nawet podczas najbardziej znanego biegu na Empire State Bulding nie przyznawane są nagrody. Obligatoryjne jest natomiast wspieranie przez uczestnik zawodów organizacji charytatywnych.

W Europie, a przede wszystkim na Bliskim Wschodzie i w dalekiej Azji jest nieco inaczej. Zwycięzcy mogą liczyć na pieniądze za triumf w zawodach. Nie są to jednak kwoty takie jak w Maratonie Londyńskim czy Nowojorskim. Piotr Łobodziński za zwycięstwo dostaje zaledwie kilka procent tego co Kenijczyk Dennis Kimetto.

Większość biegaczy z czołówki towerrunningu nadal traktuje zawody nie jako szansę na zarobienie pieniędzy, ale dobrą zabawę. Środowisko jest nieduże, więc wszyscy się dobrze znają, wspierają i lubią. Przed zawodami nie ma problemu, by podejść do mistrza świata Piotra Łobodzińskiego, porozmawiać z nim, czy zrobić wspólne zdjęcie.

A same zawody?

To doskonały test, by sprawdzi jak wygląda nasza siła biegowa. Zadanie niby jest proste. Należy wbiec do wąskiej, często obskurnej jak w Wiedniu klatki schodowej, a potem pokonać np. 62 piętra. Jeśli ktoś z Was myśli, że jest w stanie biec cały czas bez przechodzenia w marsz, jest w grubym błędzie. Na to pozwolić sobie może Piotr Łobodziński, czy Dominika Wiśniewska-Ulfik. Większość śmierteleników po kilku, góra kilkunastu piętrach zapomina o sprincie. Potem jest tylko walka o życie. Człowiek nie może złapać tchu, nogi ma jak z waty i marzy tylko o tym, by wreszcie ta męczarnia się skończyła.

W końcu pojawia się jednak upragniona meta. A tam czeka na nas nie tylko pamiątkowy medal. Większą nagrodą jest niesamowity widok, który wprost cieszy oczy. Jest tylko jeden mały problem. Okazuje się, że wszyscy, którzy finiszują w biegu po schodach narzekają na podobną dolegliwość. Wbrew pozorom nie chodzi o nogi, tylko o… gardło. Suche powietrze w klatkach schodowych potrafi załatwić drogi oddechowe nawet najlepszym zawodnikom na świecie.

MGEL (na zdjęciu powyżej)



Wiedeńska Donauturm Treppenlauf czyli Wieża Dunaju będzie miejscem rozgrywania pierwszych zawodów w ramach prestiżowego cyklu Towerrunning Grand Prix of Europe. Biegacze będą musieli pokonać 776 schodów i 150 metrów wysokości. Jednym z faworytów imprezy jest Piotr Łobodziński, który powalczy nie tylko o zwycięstwo, ale i o rekord trasy. Początek zawodów o godz. 18.00. Trzymajcie kciuki za naszego mistrza oraz… reprezentującego Festiwal Biegów Macieja Gelberga!

Wieża Dunaju to jedna z największych atrakcji stolicy Austrii. Zbudowana w latach 1962-1964 z okazji Międzynarodowej Wystawy Ogrodów od lata przyciąga tysiące zwiedzających. Nic dziwnego to najwyższy budynek w mieście. W mieszczących się na wysokości 160-170 m obrotowych restauracjach można podziwiać nie tylko panoramę Wiednia, ale również przy dobrej pogodzie Alpy, Bratysławę, czy słowackie Karpaty.

Nieco niżej znajduje się platforma widokowa, na którą można dostać się windą lub schodami. I to właśnie po tych schodach będą biegać najlepsi zawodnicy towerruningu w ramach organizowanych tu od 19 lat jednych z najstarszych zawodów w Europie. Podczas ubiegłorocznych mistrzostw starego kontynentu Piotr Łobodziński z 4Flex Sport Teamu był tu pierwszy z czasem 3:26,85 bijąc przy okazji rekord trasy.

Na początku roku odebrał mu go jednak Niemiec Christian Riedl. Teraz Polak pała żądzą rewanżu. Zawody zaczną się punktualnie o godz. 18.00. Biegacze będą startować co 30 sekund wbiegając do wnętrza wieży kryjącego ciemną, metalową klatkę schodową, a następnie pokonując 62 piętra.

Oprócz naszego mistrza startować będzie z nadziejami na sukces Dominika Wiśniewska-Ulfik. Dzięki zaproszeniu 4Flex Sport Teamu będziemy na bieżąco informować o tym wydarzeniu. I sami startować! Czekajcie na nasze relacje. Pierwsza już dziś wieczorem!

MGEL

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce