Od (A)dministracji po (Z)wycięzcę. Alfabet polskich biegów 2015 - cz. 2
Opublikowane w pt., 01/01/2016 - 09:00
Imprezy, osobowości, sukcesy, problemy i afery – taki był biegowy rok 2015 w Polsce. Przeżyjmy to jeszcze raz.
Część I - od A do O - TUTAJ.
P - jak przeszkody. Jak Polska długa i szeroka urosła popularność ekstremalnych biegów z przeszkodami. W wiele inicjatyw angażowały się jednostki specjalne, dzięki czemu choć przez chwile każdy mógł się porządnie zmęczyć i poczuć jak komandosi. Oprócz dobrze znanych imprez jak Biegu Katorżnika powstały kolejne - Bieg Nocy Listopadowej zorganizowany na poligonie Wojskowej Akademii Technicznej czy mniej ubłocony Arena Run w Gdańsku. Rekordy frekwencji bił Runmageddon – we wrześniu w Sopocie wystartowało 2500 osób, rok wcześniej „tylko” 800 – ale coraz mocniejszą konkurencją staje się Spartan Race.
R - jak Rzeźnik. Impreza biegowa Mirosława Bienieckiego stale się rozwija. W tym roku oprócz legendarnego biegu z Komańczy do Ustrzyk Górnych, który po raz pierwszy w historii wygrała para mieszana Magda Łączak i Paweł Dybek, mieliśmy inne konkurencje takie jak Bieg Rzeźnika na Raty, Rzeźniczek i Rzeźniczątko. Niezwykłe emocje towarzyszyły pierwszej edycji Biegu Rzeźnika Ultra. Zakończyła się ona istnym pogromem - spośród 248 zawodników, którzy wystartowali ze stadionu Orlika w Cisnej do mety dotarło zaledwie 16! Ciekawe jak rozwinie się kolejny pomysł Bienieckiego, czyli bieg na dystansie blisko 500 km biegnąc po Głównym Szlaku Beskidzkim. O tym przekonamy się w przyszłym roku.
S - jak spadki frekwencji. Tylko dwa duże maratony w Polsce zanotowały w tym roku wzrost frekwencji. Spadki zaliczyły zarówno imprezy w Warszawie, Poznaniu i Krakowie, jak i w Dębnie, Gdański oraz Łodzi. Co się dzieje? Czyżby Polacy zaczęli odwracać się od biegania? Optymizmem napawają jedynie wyniki Orlen Warsaw Marathonu i PKO Wrocław Maratonu. Pierwsza impreza zanotowała 23,5 proc. wzrost startujących w porównaniu do roku ubiegłego, druga miała lepszą frekwencję o 21,4 proc.
Co ciekawe spadki dotyczą nie tylko zawodów na królewskim dystansie. Problemy mają nawet tak duże i znane wydarzenia sportowe jak Biegnij Warszawo. Podczas ostatniej edycji tej imprezy, na starcie pojawiło się o ponad 250 osób mniej niż w 2014 r. Może za wcześnie na wyciąganie generalnych wniosków - wszak na Bieg Niepodległości w Warszawie zapisało się już 15 000 osób i organizatorzy na miesiąc przed wydarzeniem postanowili zakończyć rejestrację – to trzeba przyznać, że jakiś problem jest. Niektórzy twierdzą, że nasz rynek biegowy jest mocno przegrzany i wkrótce będziemy świadkami kilku spektakularnych upadków.
T - jak tragedia. Sport to zdrowie, jednak czasami wysiłek potrafi doprowadzić do tragedii. Praktycznie co roku z imprez sportowych dochodzą do Nas smutne wiadomości. Dwa dni po 27. Biegu Niepodległości w Warszawie zmarł 35-letni Mirosław Jopa (na zdjęciu), przed Biegiem Pamięci tragiczny wypadek miała rowerzystka. Ponurą ironią losu można nazwać to, że bieg poświęcony jest osobom zmarłym. Na pierwszych metrach podczas 14. PKO Cracovia Maratonu zmarł Piotr Löffler - emerytowany górnik, biegacz amator z Raciborza. Podczas treningu na Babiej Górze odszedł od Nas 35-letni Lucjan Chorąży. W Szczecinku podczas 32. Międzynarodowego Biegu Ulicznego Memoriał Winanda Osińskiego zmarł 37-latek. Zasłabł na ostatnim, dziesiątym kilometrze, wbiegając na stadion... Pożegnaliśmy także legendę sportowego i lekkoatletycznego dziennikarstwa - Bohdana Tomaszewskiego. Oby jak najmniej takich wiadomości w 2016 roku...


