Indoor Track Run – zawody jak żadne inne! [ZDJĘCIA]
Opublikowane w ndz., 17/01/2016 - 13:25
Wszystkie możliwe dystanse zaliczył też Bogusław z Sieradza, reprezentujący liczną drużynę Rajsportu. Mimo nawarstwiającego się zmęczenia ciało się przyzwyczaja i z biegu na bieg jest coraz lepiej – stwierdził. Wytrzymałości nie powinno mu zresztą brakować, bo zwykle biega na klasycznych dystansach ulicznych, do maratonu włącznie.
Paweł Kopaczewski, zwycięzca ostatniej konkurencji – biegu na 3000m – początkowo nawet nie planował w nim wystartować. Zmienił jednak zamiar, namówiony przez trenera, i to się opłaciło. Po wcześniejszym ściganiu na 1000 m nie było lekko, myślałem że uda się utrzymać tempo z pierwszego kilometra, ale z każdym następnym było coraz trudniej – opowiedział po biegu. Przeciwnicy jednak też słabli i udało mu się wygrać z przewagą ponad jednego okrążenia.
– Fajnie się biegło, choć piętnaście okrążeń po zaledwie kilku minutach przerwy od startu na 600 m było niezłym wyzwaniem – powiedziała Aneta Kaczmarek, jedyna dziewczyna ścigająca się na najdłuższym dystansie. Możliwość wyprzedzenia kilku facetów była dla niej dodatkową motywacją. Bieżnia nie jest dla niej nowością, gdyż ma doświadczenie ze startów na 400 i 800 m. Obecnie częściej bierze udział w biegach ulicznych, a nawet przygotowuje się do maratońskiego debiutu w Wiedniu.
Jej koleżanka Agnieszka wybrała dystanse, których nie biegała od czasów WF-u w podstawówce – 60, 300 i 600 m. Jak wszyscy, chwaliła świetną atmosferę podczas zawodów. Można się poczuć jak na profesjonalnym mitingu lekkoatletycznym – podsumowała.
Na zadowolonego wyglądał Radosław Sekieta, główny sprawca całego zamieszania. Zawody były jego pomysłem, a teraz znalazły się osoby, które mu pomogły. Biega już 32 lata, ale nie pamięta, żeby kiedykolwiek była taka impreza dla amatorów w hali. Na co dzień przebywa w środowisku biegaczy, więc wyczuł duże zapotrzebowanie na taką odmianę. Zawody były też okazją do rozgłoszenia prowadzonej przez stowarzyszenie Rajsport akcji charytatywnej Pomarańczowa PoMoc, mającej na celu wsparcie chorych dzieci i ludzi zmagających się z depresją.
Po pozytywnym odbiorze pierwszej części zawodów, Radek spodziewa się jeszcze większej frekwencji na drugiej odsłonie, która odbędzie się w tym samym miejscu już 29 stycznia. W programie znajdą się tym razem konkurencje olimpijskie: 200, 400, 800 i 1500 m oraz sztafeta 4x200 m, jak również nietypowa sztafeta szwedzka, czyli 400-300-200-100 m. Szczególnie te ostatnie konkurencje powinny być gwoździem programu, który przyciągnie biegaczy spragnionych nowych sportowych doświadczeń.
Wyniki na kolejne stronie.


