Górskie bieganie z Panną i Niedźwiedziem w tle [ZDJĘCIA]

 

Górskie bieganie z Panną i Niedźwiedziem w tle [ZDJĘCIA]


Opublikowane w sob., 04/10/2014 - 23:52

Ślęża mogłaby być kobietą, taka jest zmienna. Tym razem przywitała nas słoneczną pogodą, ale niestety szybko trzeba było ją opuścić. Ostatnie 3 km zbiegu do mety okazały się prawdziwą gehenną dla mnie i jak się dowiedziałem nie tylko dla mnie. Odcinek, który dobrze znam i miał być okazją do mocnego zbiegu zakończył się dwoma upadkami, krwawiącym kolanem i mocnymi skurczami, które mnie na chwilę zatrzymały. Piotr Szuszkiewicz, jeden z uczestników, również stwierdził, że był to najcięższy odcinek, z uwagi na dużą liczbę ostrych kamieni, które zmuszały do zwolnienia tempa. Dla wielu turystów staliśmy się atrakcją porównywalną z mijanymi na trasie rzeźbami Panny i Niedźwiedzia, pozostałościami kultu łużyckiego.

Dzięki dopingowi znajomych, na ostatnim kilometrze udało mi się zakończyć bieg blisko założonego czasu. Na mecie natomiast czekał na wszystkich posiłek i jedyny w swoim rodzaju medal. Na tyle ciężki, że jak stwierdził jeden z uczestników, nie dałoby się w nim ukończyć biegu.

Po raz kolejny Sobótka przekonała mnie, że jest świetnym miejscem na rozgrywanie zawodów z uwagi na piękną okolicę, ale również perfekcyjną organizację. I Górski Półmaraton Ślężański na pewno nie pozostanie ostatnim, ponieważ zarówno frekwencja, jak i poziom sportowy, z uwagi na udział polskiej czołówki biegania górskiego, w pełni dopisały.

Adam Pawliński

Poniżej krótka rozmowa z Organizatorem biegu, Przemysławem Demków:

Jak przedstawiają się Pańskie wrażenia po biegu?

Rewelacja, super naprawdę. Z tego co słyszeliśmy od biegaczy organizacja jak zawsze na bardzo wysokim poziomie. Dzięki bardzo dobrze oznakowanej trasie nikt się nie zgubił. Głównie dzięki dużej liczbie wolontariuszy, którzy stali na trasie pomimo niesprzyjającej dla nich pogody. Na początku gęsta mgła i 6 stopni na szczycie Ślęży – dla biegaczy w sam raz, ale dla wolontariuszy aura była dosyć wymagająca. Biegacze docenili fajną i sprawną organizację. Wszystkie newralgiczne punkty były obstawione tak aby nikt się nie pogubił.

Jakie wrażenia z trasy mieli biegacze?

Trasa, myślę że przez niektórych niedoceniona. Nie każdy zdawał sobie sprawę, że jest ona tak trudna. Przy 2 podejściu na Ślęzę już sporo osób miało problemy.  Słyszałem o przypadkach, że zawodnicy nawet płakali po drodze, trochę się załamywali i chcieli rezygnować. Myślę, że wszyscy  którzy dotarli do mety byli na prawdę zadowoleni i dumni z siebie. Na 324 uczestników, tylko jedna osoba została ściągnięta z trasy.

Podsumowując – debiut jesienny w Sobótce zaliczacie Państwo do udanych?

Był to I Górski Półmaraton Ślężański i naprawdę nie wiedzieliśmy jak to będzie, ale było super. Dostajemy maile od biegaczy z podziękowaniami za organizację i doping wolontariuszy i turystów, którzy stali na trasie. Po półmaratonie mieliśmy tutaj bardzo fajną atmosferę pikniku. Biegacze jeszcze długo po zakończeniu biegu wspólnie biesiadowali.

Rozmawiała Katarzyna Roik

Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce