Gorce Ultra-Trail Winter z poziomu trasy. Witamy w bajce!

 

Gorce Ultra-Trail Winter z poziomu trasy. Witamy w bajce!


Opublikowane w pon., 04/03/2019 - 14:41

Po krótkiej odprawie ruszamy… dokładnie tą samą drogą pod górę, którą przed chwilą zbiegałam. Większość poddaje się już po kilkudziesięciu metrach, niemal dwukilometrowe wzniesienie biegiem pokonuje tylko ścisła czołówka.

Po podbiegu kończy się asfalt a zaczyna czerwony szlak na Lubań. I śnieg. Początkowo twardy, zmrożony, można więc biec. Miejscami nogi nieco się zapadają, ale nie jest źle.

Biegniemy raz w górę, raz w dół, od czasu do czasu drzewa przerzedzają się, odsłaniając panoramę Tatr po prawej. Jest jak w bajce. W końcu strome podejście na sam Lubań i legendarna wieża widokowa, którą mamy na numerach startowych. Chociaż organizatorzy zrezygnowali z początkowego pomysłu umieszczenia na szczycie punktu kontrolnego, nie mogę sobie odmówić i wspinam się na górę. Było warto, bo widoki są niesamowite.

Po zejściu punkt kontrolny, pętelka wokół szczytu, zbieg żółtym szlakiem (pod górę wspinaliśmy się czerwonym, który jest krótszy i bardziej stromy). Wracamy tą samą drogą. No, prawie. Bo w tamtą stronę wydawało mi się, że biegniemy cały czas pod górę i z powrotem będzie z górki, tymczasem wciąż pokonuję kolejne wzniesienia. Biegnie się coraz trudniej – zrobiło się cieplej, śnieg zmiękł, momentami zmienił się breję, gdzie indziej nabrał konsystencji piasku, w którym zapadam się powyżej kostek. Od czasu do czasu wpadam po kolana, czasem głębiej. Miejscami można tylko iść, właściwie brnąć w śniegu.

Droga powrotna wydaje się nieco krótsza, bo meta znajduje się „na górze”, dokładnie tam, gdzie na początku skręcaliśmy z asfaltowego podbiegu na szlak. Jest gorące powitanie – dosłownie, bo tuż za linią mety dostaję kubek aromatycznego grzańca i medal. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie na tle panoramy Tatr i można ruszać na domowy obiad do pobliskiego gospodarstwa. Tam, w drewnianym domu, w prawdziwie rodzinnej atmosferze, trwają dyskusje o trasie. Gospodyni donosi kolejne wazy domowej zupy, w wersji klasycznej i wegetariańskiej, dla każdego coś miłego. Odbieram swoje rzeczy z depozytu, który w międzyczasie wjechał do góry. Można wracać… Tylko jakoś się nie chce opuszczać tej bajki. Jest zbyt pięknie.

Podsumowując: to był świetny wybór! Zimowa edycja Gorce Ultra-Trail to strzał w dziesiątkę. Idealna lokalizacja, piękna, widokowa trasa, kameralna atmosfera i interesująca oprawa. Zagrało wszystko, nawet pogoda, która w dniu biegu okazała się wymarzona, choć dzień wcześniej padał deszcz…

Zdecydowanie, dopisuję bieg do listy imprez na przyszły rok. I już teraz się na niego cieszę. Podobno organizatorzy planują też dłuższy dystans!

Katarzyna Marondel


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce