Artur Kozłowski o starcie w Rio: „Tremy nie mam"
Opublikowane w pt., 05/08/2016 - 12:20
Zastanawia się Pan jak może wyglądać maraton w Rio de Janeiro?
Taktykę dostosujemy na miejscu. Uważam, że dobry scenariusz dla nie miał ORLEN Warsaw Marathon. Biegłem swoje, sprawdzając tylko tempo. Wiedziałem na co mnie stać. W Rio może być podobnie. Jeśli zobaczę, że czołówka forsuje tempo, to nie będę się ich trzymał za wszelką cenę. Taka taktyka mogłaby być zgubna na 32. kilometrze. ORLEN Marathon pokazał, że nawet w połowie dystansu, będąc na dalszej pozycji, można znacznie poprawiać swoją lokatę.
Podchodzę do startu w Brazylii spokojnie. Wierzę, że końcowy rezultat może być zadowalający. Jednak jak się ułoży rywalizacja oraz kto wygra - tego pewnie nawet wróżbita Maciej nie wie (śmiech).
Meta znajdować się będzie na słynnym Sambodromie. Zobaczymy jakiś taniec radości po minięciu mety w pana wykonaniu?
Na początku byłem trochę zaskoczony, gdy się dowiedziałem gdzie jest start i meta olimpijskiego maratonu. Cóż... sambodrom zobowiązuje (śmiech). Mam nadzieję, że będę miał jeszcze na tyle siły, żeby zaprezentować jakiś krok taneczny.
Jak pan reaguje na wszystkie negatywne informacje płynące z wioski olimpijskiej?
Czytam o tym, ale traktuje to bardziej jako ciekawostki. Nie chce sobie zaprzątać głowy złymi rzeczami. To że się będę martwił mi nie pomoże. Zobaczymy co zastaniemy na miejscu. Jadę tam z czystą głową. Nie warto stwarzać sobie problemów.
Grupa sportowców narzeka, że w wiosce nie można łapać pokemonów...
Ja nawet nie wiem o co w tym chodzi. Nie mam czasu na takie rzeczy. Na brak pokemonów nie będę narzekał (śmiech)
Tematem, który będzie towarzyszył Igrzyskom i powracał jak bumerang jest wykluczenie rosyjskich lekkoatletów i części sportowców startujących w innych konkurencjach. Jak pan ocenia tę sprawę?
Chyba wszyscy sportowcy są świadomi jak ten temat wygląda. Byłem dwa lata temu w Kenii na obozie i wiem, że to nie jest tylko problem Rosji. Duża część Afryki również stosuje doping tak samo „legalnie”, jak robili to Rosjanie. Mam nadzieję, że nie jest tylko taka pokazowa akcją. Walka z dopingiem powinna trwać. Wtedy rywalizacja będzie fair-play. Zmagania mają sens, gdy biorą w nich „czyści” sportowcy.
W weekend w Gdańsku rozegrane zostaną mistrzostwa Polski na 10 km. Jest Pan aktualnym wicemistrzem kraju, jednak nie pojawi się na starcie. Zabraknie też Marcina Chabowskiego. Kto w takim razie ma szanse na złoto? Interesuje to Pana?
Na liście jest bardzo duża grupa młodych zdolnych zawodników. Pewnie gdyby w pełni sił był Marcin Chabowski, to wygrałby. Jeśli ma go zabraknąć to uważam, że o złoto powalczą Szymon Kulka i Arek Gardzielewski.
Co do mojej nieobecności w Gdańsku. Nie zdecydowałem się na start, bo będzie to mój czwarty dzień po zjeździe z wysokości. To jest dla mnie moment kryzysowy. Gdybym wrócił do Polski np. tydzień lub dzień przed Biegiem Św. Dominika, to pewnie bym wystartował. Od trzeciego do siódmego dnia po zjeździe z wysokości nie jestem w stanie nawet trenować na odpowiednim poziomie. Wolałem zrezygnować, bo taki start kosztowałby mnie dużo nie tylko fizycznie ale i psychicznie.
Powodzenia w Rio!
Dziękuje bardzo. Trzymajcie za nas kciuki!
Przypomnijmy, że maratończycy wystartują 21 sierpnia – ostatniego dnia Igrzysk o godzinie 14:30 czasu polskiego (9:30 czasu lokalnego). Panie rywalizować będą 14 sierpnia. Start o tej samej porze.
RZ
.jpg)

