4. Hunt Run dzień drugi - Jožin z bažin, dinozaury, szakal błotny... [ZDJĘCIA]

 

4. Hunt Run dzień drugi - Jožin z bažin, dinozaury, szakal błotny... [ZDJĘCIA]


Opublikowane w pon., 04/07/2016 - 19:13

Równie ciekawie prezentują się widziani z góry napieracze wspinający się po siatce zwisającej z pionowego klifu. Szczególnie dzielnie radzą sobie dziewczyny. Niektóre mogą liczyć na męską pomoc we wciągnięciu się na krawędź. W końcu sam schodzę po siatce w dół i podążam w kierunku mety. Niedługo dobiegną wszyscy zawodnicy z ostatniej fali i zaczną się dekoracje...

Na mecie spotykam... bardzo mokrą suczkę Lalę, wraz z jej panią – Kasią Wysocką, równie zmoczoną i ubłoconą. Dzielna psina pokonała całą trasę wraz z Kasią i wydawała się z tego powodu bardzo szczęśliwa. Sztuczne i wspinaczkowe przeszkody oczywiście mogła ominąć, ale wszystkie przeprawy wodne z dziką radością pokonała wpław. A że w krzakach nazbierała trochę rzepów... no coż, takie pieskie życie.

Na niedzielnej trasie, która jak się okazało miała ponad 6 km, wystartowało 427 zawodników. Najszybszy był Michał Jagieło (50:49) przed Kamilem Gąsiorem (53:17) i Konradem Kawalą (53:53). Wszyscy trzej panowie wzięli udział w obu wyścigach weekendu. Najlepsza kobieta sobotniego biegu Joanna Zmokła (Soldier Team) powtórzyła i teraz swój sukces z czasem 59:49 i 9. miejscem w generalce. Tuż za nią dobiegła Karolina Korzeniowska (1:00:54), zamykając pierwszą dziesiątkę open. Na najniższym stopniu podium stanęła Ilona Brusiło (Pepsi; 1:03:10). Najlepszą drużyną okazały się Konie, spośród których na indywidualne pudło wskoczyli Konrad i Karolina.

Kamil Gąsior z Undefeated Running Team odbił sobie niezbyt udany sobotni bieg, w którym przez pomylenie trasy na mokradłach stracił sporo czasu do ścisłej czołówki i zajął 20. miejsce. Niedzielne drugie miejsce pozwoliło mu wygrać klasyfikację łączną (dubletów), przed zwycięzcą krótszego biegu Michałem Jagiełą reprezentującym Husarię Race Team oraz Damianem Marcińcem ze Smashing Pąpkins. Różnice między najszybszą trójką były sekundowe. Wśród pań bezdyskusyjnie najlepsza była podwójna zwyciężczyni Joanna Zmokła, przed Magdaleną Pałką (Pozytywnie Aktywni) i Agnieszką Misztal (Bravehearts Legionowo). Dublet zaliczyło 73 zawodników.

Pełne wyniki – TUTAJ

Oprócz zwycięzcy dubletów, niektórzy inni biegacze również wspominali o nie najlepszym oznaczeniu trasy w kilku miejscach, szczególnie na bagnach w sobotę. Przedzierając się przez moczary, nie mając taśmy w zasięgu wzroku sam też raz wszedłem w złą odnogę korytarza wodnego. Stojąc w wodzie po szyję, straciłem sporo sił na uwolnienie nóg z grząskiego dna. Taśmy mogły zostać niechcący pozrywane przez zawodników, a trasa nieraz kluczyła i jej odcinki prawie zahaczały o siebie nawzajem. Póki nikomu nic nie udowodniono, powinniśmy wierzyć, że skracający trasę uczynili to nieświadomie...

Wśród najlepszych zdania co do porównania sobotnich i niedzielnych trudności były podzielone. Joanna Zmokła, która podwójnie rozbiła stawkę, choć lepiej się czuje w chłodniejszej pogodzie, za trudniejszą uznała błotną jazdę w drugim wyścigu. Kamil Gąsior i Konrad Kawala natomiast znacznie gorzej znieśli saharyjski upał w sobotę. Pogodził ich Michał Jagieło, który uznał oba biegi za bardzo ciężkie, każdy na swój sposób, choć dużo trudnych fragmentów z soboty musiało zostać w niedzielę wyciętych, by nie przekroczyć założonego dystansu. Świadczy to dobrze o walorach bałtowskiej trasy – w końcu w biegach ekstremalnych nie może być łatwo. A pogoda w oba biegowe dni tylko dołożyła swoją cegiełkę.

Trzeci w niedzielę i piąty w dubletach Konrad Kawala przyjeżdża do Bałtowa co rok. „Piątkę” uznał za nieco łatwiejszą niż poprzednio, jeśli chodzi o samą trasę – bo nie o warunki. Trudności „dychy” natomiast według niego z roku na rok rosną, a ta ostatnia była najbardziej ekstremalna ze wszystkich.

Hunt Run kolejny raz pokazał swój charakter jednego z najtrudniejszych biegów przeprawowych w kraju, w którym najbardziej wymagającą przeszkodą jest ukształtowanie terenu. Pozytywna atmosfera i dbanie o zawodników na trasie i mecie przeważały nad niedociągnięciami. W niebezpiecznych miejscach nie brakowało zabezpieczenia medyczno-ratowniczego. Organizatorzy są otwarci na krytykę i w komentarzach obiecują poprawienie błędów w następnych edycjach. Życzymy im powodzenia i... jeszcze wrócimy do Bałtowa!

Kamil Weinberg


Polecamy również:


Podziel się:
kochambiegacnafestiwalu
kochambiegacwpolsce